Dom w Werbenach - Dziennki budowy Ansi
Witam serdecznie!
Jestem nowa, odrobinę jeszcze zagubiona, ale właśnie dziś podpisałam umowę (narazie jeszcze przedwstępną) kupna nieruchmości gruntowej. Nie często w życiu buduje się własny dom, więc pomyślałam, że fajnie byłoby to jakoś na bieżąco dokumentować.
Jeszcze za bardzo do mnie nie dociera, że będę miała własny dom, ale fakty są faktami. Mam to na piśmie. Dziś podpisałam. Pojechałam na działke, rzeczywiście prace już trwają . Nadal ciężko mi było w to uwierzyć, ale kąciki moich ust mimowolnie uniosły się ku górze w geście czegoś na kształt radości
A jak to się stało, że w końcu zdecydowałam się na działke z domem jednorodzinnym, skoro początkowo intensywnie szukałam mieszkania?
Rynek nieruchomości w Kielcach (mieście, w którym mieszkam) wbrew pozorom nie jest obfity. Nie wiedziałam, że tak kiepsko to wygląda póki nie zaczęłam sie tym interesować. Nie będę się już wdawać w szczegóły, ale po wnikliwych poszukiwaniach znalazłam w końcu mieszkanie "moich marzeń". 58 m/2 na III piętrze trzypiętrowego bloku, dwa pokoje, kuchnia z salonem, łazienka, ogromny balkon (10 m/2), miejsce garażowe, komórka lokatorska, całkiem fajny widok z okna na panorame widocznych w oddali Gór Swiętokrzyskich. Z drugiej strony niestety widok na tory kolejowe. I tak wybrałam moim zdaniem najbardziej atrakcyjne mieszkanie w całym tym bodynku. Podpisałam umowę na to mieszkanie w stanie deweloperskim. Data oddania szacowana była na czerwiec 2011r. Łączna kwota (mieszkanie, garaż, piwnica) ---> 340, 000 zł brutto. Plus koszty wykończenia i urządzenia. W sumie... dość sporo.
Jednak po przemyśleniu wszystkich za i przeciw, przeanalizowaniu wszystkiego jeszcze raz, debatach z rodzicami, którzy bardo mi pomagają, wspólnie doszliśmy do wniosku, że bardziej opłacalną transakcją będzie zakup działki i budowa na niej domku jednorodzinnego. I zupełnie inna jakość życia. Nie wpłaciłam pierwszej raty i umowa kupna mieszkania sama sie rozwiązała.
Nigdy nie marzyło mi się nawet, że w wieku 30 lat rozpocznę budowę własnego domu, nawet nie przypuszczałam, że mogłoby to być możliwe, ale w końcu chyba czas w to uwierzyć.
Liczę na Wasze wsparcie Drodzy Forumowicze, komentarze, uwagi etc.
Prowadzenie dziennia to także pewien rodzaj terapii, próba oderwania sie od myślenia o czymś, a konkretnie o kimś, o kim powinnam zapomnieć i egoistycznie zająć się sobą.
W zasadzie nie wiem czy ktokolwiek będzie to czytał. Biorąc pod uwagę własne preferencje, a ja nie lubię czytać czyichś blogów, wpisów, komentarzy, bo wydają mi się nudne (pewnie dlatego, że nie dotyczą mnie) to nie wiem jak to bedzie. W każdym razie ja sobie będę tu pisać, bo tego właśnie potrzebuję. Zająć sie czymś.
Mimo to serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy przebrnęli do końca mojego pierwszego wpisu. Gratuluję! I zapraszam do żeglowania po wodach moich kolejnych wypocin
Co za metafora widać, że się rozkręcam
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia