Budujemy Granata dzień piąty
Oj działo się! Ławy wylane, ale nie obyło się bez emocji i niepotrzebnej nerwówki. Dzień zapowiadał się super, pogoda piękna, ekipa jak zwykle na czas, o 9.00 tak jak było umówione przywieźli żwir. 10.30. dzwonią z betoniarni, że jadą "gruszki". Jak wcześniej wspominałam, mamy problem z wjazdem, ale sprawa omówiona z sąsiadem, lejemy beton z podajnika z jego podwórka. Super, problemu nie ma. I w momencie gdy rozmawiam z betoniarnią przychodzi majster i mówi, że sąsiad się nie zgadza, bramę zamknął i w ogóle nie ma mowy, dyskusja bez sensu. Myślałam, że takie rzeczy to tylko w filmach, szok, nie mogłam uwierzyć. Ale na szczęście Bóg czuwa nad nami, przyjechali wspaniali kierowcy, którzy jakimś cudem się wymanewrowali, pół metra mniej i trzeba by było rozbierać budynek gospodarczy. Godzina i ławy wylane. Grunt to dobry sąsiad.










1 komentarz
Rekomendowane komentarze
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się