Zero... po prostu zero.
Opowieści pt. "Jak to powstawało" a może bardziej fotorelacji ciąg dalszy.
Odczekaliśmy parę dni od wylania ław i cała machina ruszyła dalej. Najpierw papa a na nią mury ścianki fundamentowej.


Ponieważ wszyscy mają czarne mury to i my też chcieliśmy, więc tez czymś czarnym je pomazaliśmy.

Koparka wyciągnęła ziemie po wykopkach z wnętrza domu. Zgarnęła również resztki humusu w miejscach, gdzie się coś jeszcze ostało.


Rozprowadziliśmy kanalizę a całość posypaliśmy piaskiem, poklepaliśmy odrobinę i zalaliśmy betonem.




I tak oto mieliśmy prawie całe zero:

Do zrobienia jeszcze tylko ocieplenie i obsypanie, ale to było kończone trochę później.

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia