Rodziewiczówka- dziennik budowy
jeszcze sie nie zaczeło , a juz sie zaczęło . Ten deszcz mnie dobija, jak tak dalej pójdzie to robota sie opóźni. Wczoraj przyjechała bladym świtem ciężarówka z garażem, a na działce w miejscu zdjętego humusu małe jeziorko. Gościu z ciężarówki wjechał w sam środek zatrzymał sie i zapytała "a gdzie to postawić " no ludzie , to juz było wiadomo ze dalej nie ruszy i tak sie stało. zaczeło sie wyciąganie na wszelkie sposoby wielkiej ciężarówy z błota. Mój chłop próbował naszą terenówka ale tylko korblowała w miejscu, są sąsiad uruchomił traktor , nic . Aż wreszcie własciciel składu budowlanego zlitował sie nad nami (chwała mu za to ) i swoim spychaczem wyciąglą gościa z błota.
Garaż stoi. Troszkę kasy poszło 1600 zł , ale nowy nie pordzewiały , dowieziony i złozny.
Mam też juz studnie hhmmm moze to za duzo powiedziane , poprostu dziura w ziemi na 11 metrów , ale woda podobno "lux", jeszcze nie płacone , ale pójdzie kolejkne 1600 zł
Są deski na szalunek do fundamentów. chcieliśmy kupić tanio , bo później do niczego sie nie przydadzą , bo na deskowanie dachu juz cieśle kupili , nasz miejscowy tartak proponował po 420 + vat , pomysleliśmy oooo kurcze drogo , zaczeliśmy jeździc po okolicy a tam 500 , a nawet 650 zł + vat, więc szybko sie przeprosiliśmy z rodzimym tartakiem i dziś nabylismy szalunek (2 m3 )
Tak sobie wspominam ze jeszcze nie dawno szukaliśmy działki i myślelismy "Boze ile to jeszcze czasu minie zanim ruszy budowa ", a to juz za kilka dni, przyznam ze spore to emocje ))
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia