Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości
  • wpisów
    34
  • komentarzy
    0
  • odsłon
    345

Batuta Gosi i Grzegorza


Po lekturze kilku innych dzienników (np. alfreda , siłaczka), naszła mnie taka oto refleksja, że za kilka lat, już tego nie będę pamiętał tak ostro jak teraz. Co innego żona - ta to jest pamiętliwa, że o córce już nie wspomnę.

 

 


Szkoda by było stracić te wspomnienia. Następne takie już raczej się nie zdarzą, w myśl zasady jedno życie , jeden dom ( właśnie ją wymyśliłem ). Idąc dalej tą myślą czy jeden dom =1 żona ?? Hmm... Ale mi się oberwie od mojej połowicy.

 

 


Teraz już jesteśmy na etapie uprawomocnienia się pozwolenia na budowę , które przypada na dzień 15-03-2006 r. Oby żadna ze stron nie wniosła jakichkolwiek zastrzeżeń .

 

 


Ale hola, to ma być według założeń chronologiczne przedstawienie podjętych działań.

 

 


Zacznę od tego, że zawsze chciałem osiągnąć do trzydziestki trzy jakże powszechnie cytowane rzeczy, czyli posadzić drzewo, mieć syna, i wybudować dom .

 

 


W moim przypadku te dwa pierwsze założenia mogę uznać za wykonane .

 


Pierwsze nawet bardziej niż większość z nas, ponieważ moim zawodem wyuczonym jest leśnik (pozdrawiam Goraj ) i przez pięć lat bardzo czynnie go uprawiałem.

 


Drugie także mi wyszło ( tu już był mniejszy wkład ale co ważne 100% z własnej produkcji ) w postaci syna i tu musze zaznaczyć, że to jest najlepszy syn na Świecie. Szkoda, że cholernik tak szybko rośnie.

 


Pozostała trzecia kwestia i najtrudniejsza, czyli budowa domu .który już za 30- lat będzie nasz ...

 

 


Czemu się budujemy??

 

 


Mieszkamy teraz u moich teściów w domki jednorodzinnym tzw. kostce. Z biegiem lat robi się coraz ciaśniej, choć mamy dla siebie cały parter tzn. dwa pokoje z kuchnią i łazienką. Dzieci rosną i już teraz się kłócą w tym swoim pokoiku, a co będzie z biegiem lat ...; strach pomyśleć.

 


Poza tym i to chyba najważniejsze oboje z żoną o tym marzyliśmy, żeby być na "swoim". Wiele osób z naszego otoczenia uważa to za jakieś wariactwo, bo przecież „macie gdzie mieszkać i to prawie za darmo i po co się ładować w wysoki kredyt ”.

 


Nam, a szczególnie mi brakuję tzw. autonomii. A do szewskiej pasji jakiś czas temu doprowadzało mnie oprowadzanie gości po naszym „dole” i pokazywanie rozkładu pomieszczeń oraz wykonanych remontów. Istna kawalkada , a poczuć się można jak małpa w zoo. Wariactwo i choć złego słowa o teściach powiedzieć nie mogę to ja już chyba jestem za stary na wspólne mieszkanie.

 


Koniec i kropka.

 


Decyzja o budowie domu zapadła hmm … gdzieś rok temu. Tylko gdzie ??

 

 


Rok 2005

 

 


Najpierw udaliśmy się do banku BPH z zapytaniem o nasze zdolności kredytowe. Wypadły pomyślnie, a przy okazji trwała promocja . W dzisiejszych czasach bez promocji to już nic nie można sprzedać. Z drugiej strony słowo „promocja” działa na ludzi w potrzebie jak lep albo kupa na muchy . Chyba jeszcze tylko Kościół opiera się magii promocji. To dało mi do myślenia … co z odpustami ??

 


Tak czy siak kredyt teoretycznie już był na zakup działki ale samej takowej jeszcze nie.

 

 


Chodziliśmy i pytaliśmy.

 


Aż w końcu okazało się że znajoma Gosi, Ania, ma na sprzedaż kawałek ziemi. Było to w tej samej wiosce w której mieszkamy ale na drugim końcu i teście w kapciach nie przyjdą . Lokalizacja idealna. Blisko miasta – jakieś 4 km do centrum miasta Lębork. Wszystko wydawało się cacy, no może cena nie aż tak bardzo.

 


Cos jednak wisiało w powietrzu . W momencie, gdy tknięty palcem Bożym, wpadłem na to aby wraz ze szpadlem w dłoni ruszyć na rekonesans glebowy. Ziemia i owszem niezła - piękny czarnoziem. Więc gdzie haczyk ?

 


Jak się okazało poziom wód gruntowych jest tu bardzo wysoki. Wyszło na to, że na głębokości ok. 80 cm pojawiła się woda . I tu czas na konkluzję. Nie wiedziałem czy się cieszyć czy nie. Z jednej strony udało nam się uniknąć późniejszych kłopotów, bo to dla mnie jak postawić dom na wodzie i mieć nadzieję ,że wszystko będzie ok. Z drugiej strony już się jakieś tam w głowie klarowały plany zagospodarowania działeczki.

 


Właścicielka owej ziemi słysząc nasze sprawozdanie nie chciała uwierzyć w tą wodę . Nieźle jej namieszaliśmy .Ta oferta została odrzucona.

 


Teraz juz wiem, że to był dopiero początek naszej krucjaty.

 

 


Cdn.

 


dziennik budowy http://forum.muratordom.pl/viewtopic.php?p=1087882&highlight=#1087882" rel="external nofollow">http://forum.muratordom.pl/viewtopic.php?p=1087882&highlight=#1087882

 

 


komentarze http://forum.muratordom.pl/viewtopic.php?p=1088332#1088332" rel="external nofollow">http://forum.muratordom.pl/viewtopic.php?p=1088332#1088332

0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...