DamianR i KasiaR - dziennik Budowy
Oj zaniedbałem nasz dzienni ,
Ale widzę że żoncia co nie co monitoruje .
Powiem wszystkim - fajne jest uczucie posiadania swojego domu – tak w przebłyskach kiedy nie myślimy co jest do zrobienia...
Ale i momenty kiedy takie myśli docierają do nas że marzenia się spełniają są niezwykłe i powodują że skrzydeł dostajemy...
No a tak w ogóle to pracy jeszcze strasznie dużo jest ale staram się patrzeć ile już zrobiliśmy ...
Nawet już mi nie przeszkadza skalisty krajobraz naszego tarasu , który kiedyś zasypiemy i wyrównamy (na razie są tam kawałki betonu którym zbrojona nam działkę ) no i powiem pewnie za większością budujących ... jak się czegoś przed przeprowadzka nie zrobi to potem strasznie z tym schodzi... mam do zamalowania kilka maźnięć co nie w tym miejscu wyszły i wstyd mi strasznie za każdym razem jak je widzę ale jakość zebrać się nie mogę żeby to zrobić - straszne jak się człowiek rozleniwia jak mu już para zejdzie – nic się nie chce ale to nic kompletnie , głupią skrzynkę na listy 4 dni mocowałem na 4 wkręty do ogrodzenia... no sam się siebie wstydzę...
No ale wracając do wontku budowy – ja uważam już ją prawie[/size] za skończoną... prawie i nie chce mi się wymieniać dlaczego prawie stanowi wielka różnicę...
Teraz niektóre prace maja charakter dopieszczający to znaczy są bardzo czasochłonne i mozolne a efekt niewidoczny na pierwszy rzut oka... z ostatnich rewelacji to przy wstawianiu drzwi wewnętrznych otwory okazały się o parę centymetrów zaduże... więc co ... a no cekol i jedziemy – efekt – trzeba dotrzeć i pomalować – no właśnie pomalować każdy kawałem innym kolorem , bosze ile to zmian farby i mycia pędzla po każdym kolorze – kiedyś to zrobię ale na razie żoncia nie chce słyszeć o żadnym kurzeniu więc nie ma mowy o tarciu, więc nie pomaluję – obym do Bożego narodzenia zdążył... z drugiej strony lepiej że są otwory za duże do tych drzwi niż były by za niskie i trzeba by było wyrywać belkę nadproża która jest wpuszczana po paredziesiąt centymetrów w ścianę...
Ogród wręcz mnie błaga o to żeby w końcu powstał, ale twardy jestem , zastanawiam się czy nie kupić polewaczki ale obawiam się że z tej radości to kszuny takie wyrosną że kosą sobie nie poradzę a tam to mam chociaż klepisko i gdzieniegdzie pełzającą zieleń...
Pięknie mieliśmy miesiąc temu... :) zaraz jak się wprowadziliśmy zakwitły polne rumianki :) – no wysyp białych kwiatków mieliśmy dookoła domu , porastały nasze hałdy humusu co w efekcie wyglądało na rumiankowe wzgórza – cieszyło oczy ... ale teraz już przekwitły i widać tylko zielska ... no i coś z tym trzeba zrobić...
No i musze się wziąć za porządki z jakimiś deskami, deseczkami itp. nawet wiem w którym miejscu powinny leżeć tyle że ostatnio musiałem je zburzyć do nam się jakieś pszczoły zalęgły... nie to żebym nie lubił miodku , miodek jest dobry ale wolę go ze słoika niż w ula i to w obstawie rozwścieczonym pszczół . Pierwszą walkę wygrałem , z drugiej wyszedłem z obrażeniem , teraz się do trzeciej ostatecznej przygotowywuje znaczy zbieram się w sobie.
Ostatnio też śledzę zużycie gazu – nie jest źle , tyle że jak nam liczba osób w domu drastycznie wzrosła 3,5 krotnie to 1m3 na dzień szedł... co w perspektywie miesiąca wcale nie cieszyło... ale juz sytuacja opanowana
No to tak po krótce, o postępach postaram się informować już na bierząco .

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się