Praktyczny dziennik AgnesK
Kolejny wpis i znowu wieczór wyborczy. Mam nadzieję, że następnego wpisu będę mogła dokonać trochę wcześniej niż na kolejne wybory..
Trochę do opisania jest a czasu niewiele więc do rzeczy.
Baloo okazał się być jednak chyba z PiSu, a raczej PiSsu, bo na początku nic ino lał.. Acha a drugą noc całą jechał do rygi Ot, poczatek mieliśmy bojowy Teraz jest gut, urósł w ciągu tych 10 dni 2 kg
Na początku miałam kryzys masakryczny z serii: czy ja zwariowałam? czy ja mam za mało na głowie?? czy mi źle było z przespanymi nocami??? No ale kryzys szybko minął, bo się w tym czarnym gnojku zakochałam..
Miłośc miłością, ale okazało się, że mamy problem z glizdunią We wtorek ostatnie i ostateczne badania. Wszystko wskazuje bowiem na to, że niestety, ale Balooś nie będzie u nas mógł zostać.. Natka jest już na to przygotowana psychicznie, rozmowy rozdzierające serce już się odbyły (pierwsza z nich skończyła się wyrzutem Natki: "Mamusiu, ale ja nie mam braciszka, ani siostrzyczki, to chociaż Balinka chciałam mieć Ja go tak kocham " A dzisiaj po kolejnej rozmowie stwierdziła: "no dobrze, to oddamy Baloosia, ale kupcie mi chociaż złotą rybkę, żeby mi mogła moje marzenia spełniać ".). Trudne to dla nas strasznie wszystkich, ale zdrowie glizduni jest najważniejsze, a ma niestety coraz silniejsze objawy alergiczne. Zaczęły się już w nocy, gdy tylko Balooś do nas przyjechał.
To jest ta pierwsza niewesoła wiadomość..
Kolejna to taka, że mamy przeciek w instalacji c.o. W ciągu doby ucieka nam ok 0,5-0,6 l wody. Niestety nie sprawdziły się prognozy panów, że to zawór w rozdzielaczu. Po wymianie zawora spadek ciśnienia na piecu zmiejszył się jedynie o ok 0,1 bara. Odcieliśmy dół, sądziliśmy, że przeciek jest na dole, bo na suficie nic nie wychodzi, a poszło nam już ok 10-12 l wody gdzieś w mury! Ale niestety w ciągu doby spadek ciśnienia wyniósł ok 0,4 bara. Wyszło nam, że leci gdzieś na dole i na górze, na górze słabiej. Ale przeciek na dole nie wiem kiedy by wyszedł, tzn, kiedy by było widać jakiś ślad - przeciez na pexach jest jastrych, 25 cm styropianu na mijankę, folia
Radek ma całe szczęście jutro wolne i rano pojedzie do firmy na poważną rozmowę.
Przy okazji ostatniej wizyty fachowcy z firmy powiedzieli, że w sumie pexy da się wyciągnąć z peszli, ale nie jest to takie proste. Słabo mi się robi na samą myśl o kuciu itp. Panowie stwierdzili (przy okazji wizyty tydzień temu), że nam się taka awaria w sumie by opłacała, bo fajne odszkodowanie byśmy dostali - dopiero dzisiaj te słowa powtórzyła mi siostra, które je słyszała. Dobrze, że przy mnie tego nie powiedzieli
Na materiały mamy gwarancję dożywotną a na wykonastwo bodaj 10 lat. Cudnie, co? Myślę, że wszystko rozstrzygnie się w ciągu tego tygodnia.
Co jeszcze? Jutro Radula spróbuje też podłączyć kominek. Nawet ten fakt nas aż tak nie cieszy w obliczu problemów z Natką, c.o. i Baloosiem.
Czeka nas więc chyba tydzień rozstrzygnięć..

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się