"Z motyką na słońce" - czyli koszyczek Rydzów
Trzecia strona - spadłem na trzecią stronę....
Cóż, tak to jest - wydarzeń dużo, czasu mało. Choroba moja, ciężka choroba i rozstanie z psem rodziców. Z rzeczy optymistycznych - parapetówka i wykończony wiatrołap.
Postanowiliśmy sobie narzucić konkretny dzień i nazwać go "dniem X". Na ten dzień zaprosiliśmy wszystkich znajomych więc wykręcenie się nie wchodziło w rachubę. No i automatycznie nastąpiła pełna mobilizacja Domowych Sił Wykończeniowych. DSW zostały rzucone na klatkę schodową i wiatrołap. Pogmatwane konstrukcje z belek i 2 drabin pozwoliły na pomalowanie co wyższych ścian, a nawet na montaż anemostatu . Przy tym akurat mnie nie było, ale wystarczyła mi relacja Patrycji bym dostał gęsiej skórki. Chcąc nie chcąc dokleiłem brakujące kafle w wiatrołapie - wiecie jak to jest gdy się jakieś duperele zostawia "na później" . Pewnie gdyby nie ten bacik czasowy to kafle przykleiłbym na wiosnę .
W kwestii malowania dowodzenie nad jednoosobową ekipą składającą się z pędzla, kubełka duluxa i siebie samej przejęła Patrycja - i w dwa dni cały wiatrołap wygląda "topowo" Ja się w tym czasie uwijałem nad montażem spocznika i obróbkami tynkarskimi. Muszę przyznać że całość schodów po odsłonięciu wyszła naprawdę fajnie :) (zdjęcia jutro bo zapomniałem zabrać )
Pozostał jeszcze problem oświetlenia . Zaraza. Masakra. Dno. Zrobiliśmy tournee po marketach - jak coś jest nawet ciekawego to cena zbliżająca się do kwot czterocyfrowych jakoś nas schładza . Ruszamy w rajd po producentach. Niestety większość nie prowadzi detalu - rozbestwili się . Po 3 dniach mamy dwa kinkiety do salonu - dobre i to. Potrzebujemy jeszcze do wiatrołapu 2 sztuki, na schody 3, do tego 2 pojedyncze żyrandole i jeden większy. Po raz kolejny z pomocą przychodzi firma znajomego - tego samego który załatwiał nam lakierowanie schodów. Wybraliśmy po wielkich bólach wzory kinkietów, dobraliśmy do tego klosze i zaprojektowaliśmy na szybko jak mają wyglądać pozostałe lampy. To było o 12 w piątek. O 18 tego samego dnia mieliśmy całość zamówienia w wybranym kolorze i z kompletem kloszy w domu - to się nazywa ekspresowa realizacja zamówień (o preferencyjnych cenach nie wspomnę ). Całość zawisła jeszcze wieczorem i mogliśmy akcję "wiatrołąp" uznać za zakończoną.
Sobotnich wydarzeń związanych z imprezą opisywać nie będę - powiem tylko tyle, że było naprawdę nieźle. Strat osobowo sprzętowych nie stwierdzono :)
A i domy co poniektórych forumowiczów się nie powinny rozeschnąć :)
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia