Dziennik Moniki i Andrzeja-Granat
Opisuję wrażenia prosto z nowego miejsca zamieszkania...i nie jest to niestety nasz Granacik lecz przejściowa stancja o której mowa powyżej.Wprowadziliśmy się do niej w ostatnim dniu października i obyśmy nie musieli tu długo mieszkać. Stancja niestety nie odpowiada naszym oczekiwaniom i w związku z tym mój mąż przyspieszył jeszcze bardziej z postępem prac na budowie. A dzieje się, dzieje, już nie nadążam za wszystkim. Dół domku cały w gładzi,góra również, dom ocieplony z zewnątrz i wewnątrz poddasze,na dole i górze rozłożony styropian na podłodze oraz podłogówka na całym dole i w górnej łazience. W piątek panowie przebijali się pod jezdnią,żeby pociągnąć kanalizę na naszą stronę. Fajnie już jest w środeczku, zrobiło się tak jaśniutko, czyściutko...Muszę zamawiać parapety,kafle, armaturę łazienkową, sprzęt AGD i mebelki. Oby tylko kasy starczyło! Wybrałam już stolarza i zmówiłam kuchnię na styczeń. Mamy w planie wprowadzić się do naszego domku z początkiem lutego. Nie mogę doprosić się mojego męża o zdjęcia z przebiegu prac. Teraz spędza on na budowie każdą wolną chwilę, jest już zmęczony tą gonitwą i martwię się o niego żeby nie odbiło się to na jego zdrowiu. Ja w zasadzie na budowę nie chodzę, jestem na zwolnieniu chorobowym od 5-ciu dni a i tak nie ma jak się poruszać po domku ze względu na ten rozłożony styropian. We wtorek wchodzą wylewki, a od początku grudnia będziemy gościć kafelkarzy. Na razie tyle, reszta na zdjęciach które mam nadzieję niebawem zamieszczę.
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia