Dziennik Abromby
Wspomnienia wspomnieniami, ale od miesiąca nie mam natchnienia wspominać więc wsiadamy do wehikułu czasu i mamy 13 lutego AD 2005 r. A tu- KONIEC WIDAĆ , KONIEC!!!
Wczoraj pomalowalismy pierwszą warstwę sufitu w naszej sypialni. Górę dzielnie postanowiliśmy zrobić sami. Do pokoju Krzyśka wybrałam zielony Groszek czy też groszkową zieleń Dekorala - i ciepłe i optymistyczne. Na dole płytki juz połozone, zostało jeszcze fugowanie. Kominek grzeje.
I tylko martwię się, że w związku z opadami śniegu będzie bajoro wokół budynku - nie było czasu podsypać się jak należy.
Jutro spotkanie z parkieciarzem, który ma też robić schody i kuchnię i w sprawie rozprowadzenia kominkowego i obudowy.
Zdjęcia w aparacie, tylko muszę mieć chwilę żeby je poprzerzucać na dysk i do albumu.
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia