Dziennik Abromby
Wczoraj jaja z wykończeniówką. Kocham wykańczających mnie i dom wykonczeniowców.
Najpierw Pan Kafelkarz. Umówił się z mężem na określoną kwotę za zrobienie łazienki ( w tym była pozycja "sufit podwieszany" i "oświetlenie". A wczoraj zaczął ściemniać, że oświetlenie to nie instalowanie halogenów, za których to pięciu halogenów wkręcenie chce "wyrównać" do równego rachunku - czyli de facto wziąć dwie stówy.
Potem długie rozmowy z Panem Od Kuchni. Wycenił nam kuchnię z blatami olchowymi bejcowanymi na miodową czereśnię na 7 tys., więc się napaliliśmy. A teraz niebożątko uświadomił sobie (podobno) i nam, że mamy w sześciu miejscach wyraźnie widoczne boki szafek i właściwie to żeby było ładnie, trzebaby je zrobić w fornirze, co będzie nas dodatkowo kosztować około 1,5 tysiąca zlotych polskich umocnionych ostatnio względem walut obcych.
Dziś przyjechała umywalka Dama Senso Compacto Roca - jutro zostanie osadzona.
Mam dość.
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia