Dziennik Abromby
3 maja - wtorek. Jest ślicznie, cieplutko. Usiłuje ogarniac ogródek. Dochodzimy do wniosku, że bez traktora jednak sobie z tym zielskiem (zwłaszcza nawłocią) nie poradzimy. Sasiad obiecuje przyjechać w środę.
4 maja - sroda.
Załatwiamy powrót Krzyska do żłobka na naszym podwórku na Muranowie. Modlę się, żeby znów nie złapał zapalenia uszu.
Sąsiad z traktorem nie dociera. Docierają za to meble z Muranowa.
5 maja - czwartek. Zaczyna lać, a teran wokół domu zmienia sie w pole do sadzenia ryżu. Aha. Zapomniałam napisać, że w sobotę kopara wykorytowała humus z podjazdu i wsypała trochę piasku. Jak się okazuje - za mało. Jestem w totalnej rozsypce, z Krzychem u boku nic niestety nie daje się ogarniać. Za to wpadli Dobrzy Ludzie Jezierowie i bardzo mnie to podtrzymało na duchu.
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia