Dziennik Abromby
Rytm dnia ciągle na etapie docierania. Rano trzeba wyjechać przed 6. 40 - wtedy zdążamy przed korkiem w Piasecznie i około 7.20 - 7.30 jesteśmy pod żlobkiem. W poniedziałem wyjechaliśmy o 6.53 i pod żłobek dojechaliśmy po półtorej godziny. POtem jedno z nas około 14.00 odbiera Krzycha ze żłobka, a drugie wraca pociągiem. Nienormowany czas pracy to jednak błogosławieństwo w takim układzie komunikacyjno -życiowym.
Jak pisałam, Krzysiek bardzo źle zniósł przeprowadzkę. Z uroków wsi nie za bardzo może korzystać z racji pogody i błota, więc popłakuje sobie, że chciałby wrócić do mieszkanka. Od przyszłej środy mam dwa tygodnie urlopu więc posiedzę z biedakiem. Ponadto ma się u nas pojawić kotek - może to go (Krzycha) jakoś pocieszy...
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia