Dziennik Abromby
Teraz o wpadce Nr 2. Ta nie jest aż tak poważna, ale wystarczająco denerwująca, a do tego niestety nieodwracalna. A mianowicie panowie kostkarze brukowi zrobili mi podjazd do garażu w wersji tarasowej. Wjazd do garażu był wyniesiony jakieś 40 cm nad macierzysty poziom gruntu, ale wyraźnie pokazałam im, że ma się do garazu wjeżdżać leciutko pod górę. Tymczasem oni nawieźli piachu i wyprofilowali to jakoś tak, że krawędź podjazdu wystaje nad pozostały teren z pół metra. W dodatku podjazd idzie w odległości jakichś dwóch metrów od siatki odgradzającej nas od sąsiadów, więc spoglądamy na część działki sąsiadów z góry, czując się jak modelki na wybiegu - tylko wymiary nie te (na szczęście oni też mają spadek ku miedzy). Po prostu kretyńsko to wyszło. Najgorsze jest to, że na początku jakoś nie zauważyliśmy, że to jest aż tak wysoko i odebraliśmy robotę płacąc. Teraz trzeba będzie kombinować u umocnieniem skarpy roślinami no i obsadzeniem siatki jakimiś zasłaniającymi wzajemne widoki krzewami.
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia