Dziennik Abromby
Ostatnie trzy dni spędziłam głównie rozpakowując kolejne pudła i wory. Są tego potworne ilości. Mam w genach patologiczne i nieuleczalne skłonności do gromadzenia wszystkiego, co się da. Moja mama też tak miała, więc część worów przejęłam po niej w spadku. Bo po przejęciu domu rodzinnego przez brata odziedziczyłam masę worów właśnie.
No i sortowałam to dzielnie. Mąż naciskał, żeby powyrzucać, co się da, ale jak tu wyrzucić własną sukienkę do chrztu. Albo na przykład przeglądając papiery po Mamie znalazłam taki rarytas jak kwity wymiany dolarów na bony dolarowe . No jak to można wyrzucić???!!! Worki i paczki są więc metodycznie przepakowywane w inne worki i paczki, tym razem dokładnie opisane, z których większość wedruje na strych - a ten mam zaiste duzy - ku rozpaczy męża naturalnie.
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia