Mazurska chałupa komtura
Do soboty pan Henio postawił wszystkie krokwie na rozebranej części dachu i nawet jedną połać obił deskami. Na drugiej połaci przybite było kilka desek. Trójkątny szczyt budynku był rozebrany, bo zaciekający przez lata deszcz spowodował, że ściana z gliny zmiękła i odpłynęła. Trzeba było ją wymurować na nowo, a na razie nie było z czego. W sobote pan Henio, zgodnie z umową poprosił o zapłatę za wykonaną dotychczas pracę. Wypłaciłem. Ponieważ jechałe właśnie na zakupy do miasta, majster i pomocnik zabrali się ze mną. Mieli zrobić zakupy do domu. "Wie pan żona się ucieszy". Pojechaliśmy. Miałem się z nimi spotkać za dwie godziny i zawieźć ich do domu. Po dwóch godzinach spotkałem ich kompletnie pijanych. W siatkach targali jeszcze trochę "zakupów". Nie wiem czy ich żony też chciały tak wydatkować zarobione pieniądze, ale może?
Pan Henio wybełkotał na pożegnanie, że oni to dziś trochę tego, ale jutro wróca do formy i będą w poniedziałek robić dalej.
Słońce świeciło pięknie, na niebie ani jednej chmurki. Prognoza radiowa też nie zapowiadała opadów.
Cdn

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się