Mazurska chałupa komtura
Jednym z problemów jakie mieliśmy w trakcie pobytu w chałupie była woda, a własciwie jej brak. Obok domu była wprawdzie pompa i jak się popracowało z 15 minut to nawet z rury coś leciało, ale trudno było te ciecz nazwać woda. Najpierw kilkanaście litrów rudej cieczy, później o dziwo krystalicznie czysta, ale po kilkunastu minutach rudziała i przypominała z wyglądu mocną herbatę z niewielkim dodatkiem mleka. Po długim, ponad godzinnym pompowaniu zaczynało lecieć czarne błoto. Studnia podobno wywiercona była pod koniec lat '60 i miała ponad 34 m głębokości.
Latem mycie można załatwić było w pobliskim jeziorze. Pić jednak trzeba, a jeziorowa woda do najdrowszych nie należy. Początkowo woziliśmy wodę z Warszawy! po jakimś czasie zaprzyjaźniliśmy się z miejscowymi, że nabieraliśmy ile tylko się dało w plastikowe pojemniki i butelki. Picie, gotowanie i zmywanie, i przywieziona woda znikała jak kamfora.

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się