Dziennik Zielonej
30 sierpień
No dobra ... . Nie wstydźmy się, powiedzmy to głośno: W AWANTURACH JESTEM CIENIUTKA!
Wczoraj opuszczając mury biura, miałam już przygotowany opieprz dla majstra, bojowe nastawienie, 3 gotowe scenariusze rozmów, a skończyło się na tym, że majster się obraził i prawie mi nabluzgał, „ ... że jestem niecierpliwa, że oni oczywiście mogą szybciej ale spartaczą robotę przez pośpiech, ale jak mi zależy tylko na terminach a nie na solidnym wykonaniu robót, że on pół dnia jeździł z moim mężem za porządnymi gwoździami – krokwiakami, że go rodzina prawie nie widuje, bo ON robił MI taras do 10 w nocy, żeby tylko się wyrobić w terminie, podczas gdy ja wyjechałam na weekend, ...”. Gdy nieśmiało wtrąciłam, że w końcu mu za to płacę, poczerwieniał i stwierdził, „ ... że co to za pieniądze, że on sobie to wszystko za mało skalkulował, że ja jestem biurokratka, bo dałam mu kosztorys robót do podpisania i teraz musi się tego trzymać, i że jutro w p a d n i e na budowę z dachowcami ... ”.
Jasiu napisał w komentarzach, że warcholstwo popłaca.
Są jakieś kursy? Może korespondencyjne?
Dzisiaj urodziny moich dzieci. Wprawdzie jest między nimi 4 lata różnicy, ale oboje urodzili się 30 sierpnia (1994 i 1998 roku). To się nazywa terminowa robota.
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia