Dziennik Zielonej
30 wrzesień
Poranna wizyta na budowie nastroiła mnie optymistycznie. Cudowne słońce oświetlające NASZ DOM – piękny widok. Nasza małżeńska sypialnia jest usytuowana na wschód i będąc tam rano stwierdziłam, że nie ma dla niej lepszego miejsca. Oczami wyobraźni ujrzałam jakieś zwiewne tkaniny w balkonowym oknie sypialni i wkradające się do wnętrza słońce. Bosko!!!
Na placu boju zostało ICH 3: murarz, dachowiec i pomocnik. Reszta uciekła na inne budowy – podobno mają straszne tyły. Murarz w sobotę zaczął ścianki działowe poddasza i od razu na górze zrobiło się mniej miejsca, a było tak przestronnie. Na poddaszu mamy dwie łazienki – jedną, małą z bezpośrednim wejściem z sypialni – drugą, większą – dla dzieci. W naszej planujemy kabinę prysznicową, w dziecięcej – wannę. W sobotę ustalaliśmy z Markiem wygląd tych łazienek, w których miejscach będą umywalki, kibelki, grzejniki drabinkowe, itp. Stwierdziłam, że taka robota naprawdę mnie rajcuje. Marek nie ma za grosz wyobraźni i polega na moich pomysłach. Ja za to nie mam głowy do podatków, rachunków, spraw księgowych i zostawiam to Markowi, który lubuje się w bilansach, pitach i innych, takich. Na przykład załatwił w US, że nie płacimy co miesiąc zaliczek na podatek, a konto ulgi podatkowej.
Piękne słońce za oknem, chyba zamówię pizzę na obiad i czmychnę na działkę.
Aaa! Przecież mam furę bigosu.
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia