Dziennik Zielonej
04 październik
W październiku wg sporządzonego przeze mnie w maju harmonogramu miały być już zamontowane instalacje wod.-kan.-gaz, elektryczne i mniej więcej o tej porze tynkowanie wnętrza miało iść pełną parą. Miało ..., ale nie idzie. Czy da się w ogóle budować z harmonogramem i kosztorysem? Poniekąd, ale zawsze coś wyskoczy, zaskoczy, przeciągnie się i ... zabije nam klina. Tak jak wczoraj.
Daliśmy nasz projekt domu sprawdzonemu i poleconemu instalatorowi do wyceny instalacji wod.-kan.-gaz + piec z zasobnikiem i bajerami + kaloryfery panelowe + drabinkowe. Zrobił wizję lokalną, poustalaliśmy gdzie co mniej więcej ma mieć swoje miejsce i wieczorem zaprosił nas do siebie by przedstawić swoje propozycje materiałowo-cenowe. W moich założeniach na ten cel przeznaczone było 18 000 zł. Kosztorys instalatora opiewał na 20 300 zł, z tym, że gdybyśmy się zdecydowali na zrobienie instalacji w styczniu – lutym (martwy sezon) następnego roku to na robociznę dostalibyśmy dodatkowy 10% rabat. Ponieważ plany „tynki, wylewki” przesunęły się na wiosnę, to właściwie czemu nie. Plus – rurki nie leżą odkryte całą zimę i nie kuszą złodzieja. Minus – prace się trochę zastopują, ale tylko o 2 miesiące i to te zimowe. Instalator stwierdził, że możemy wcześniej położyć elektrykę, prawie w 80% domów robił instalacje, gdzie elektryka była już rozprowadzona. „Cały nasz misterny plan ... w piz..” – jak powiedział Siara w „Kilerze”. Ale do tej pory wszystkie odstępstwa od planu tylko wychodzą nam na dobre, więc może to nie jest zły pomysł ...
Planowana przeprowadzka – wrzesień 2003.
[ Ta Wiadomość była edytowana przez: Zielona dnia 2002-10-07 11:33 ]
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia