Dziennik Zielonej
21 październik
Jestem bardzo zadowolona z pracy elektryków. Nie kują bruzd pod peszle, tylko je wycinają boszem w porothermie. Górne oświetlenie pomieszczeń na parterze prowadzą podłogą poddasza. SPRZĄTAJĄ po sobie, przynoszą butlę gazową i obiadki sobie na niej odgrzewają. Poza tym robią szybko bez gadek o pierdołach. W piątek i sobotę zrobili przerwę, bo robią technikum zaocznie. No ... więcej takich ekip na budowie sobie życzę.
Trochę odbiegnę od tematu budowy. Nie samą budową żyje człowiek, czasami warto się odprężyć. W związku z czym, w sobotę wybraliśmy się ze znajomymi do CINEMA CITY na „Dzień Świra”. Moja recenzja tego filmu: JESTEM SKOŁOWANA. Z jednej strony: niesamowity zmysł obserwacji, wiele prawd życiowych, z drugiej tak przejaskrawiona rzeczywistość, że aż ciągnie na wymioty. Ogólnie film warto obejrzeć – ale tylko raz i szybko o nim zapomnieć. Żeby odreagować mieliśmy zamiar wypić piwo na kręgielni, ale .... trafiliśmy na remont torów. Skończyło się na dyskotece, na której średnia wieku była ok. 18 lat więc czuliśmy się na początku jak dziadki, ale już po paru drinkach liżące się dookoła małolaty przestały nam przeszkadzać. Na koniec zaliczyliśmy nocny spacer po rynku krakowskim.
Wszystkim, których budowa pochłonęła bez reszty zalecam kurację filmowo-imprezowo-kulturalną połączoną ze zwiedzaniem zabytków nocą. Można wszystkie zaległości odrobić w jeden wieczór. Szkoda, że po północy opera, operetka i teatry były zamknięte, bo w naszych humorach pewnie też byśmy je zaliczyli.
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia