"Dom za rogiem" - Marta, Radek, Kuba i Pawełek
Małe podsumowanie - właśnie dziś mija miesiąc od zamieszkania w naszym domku.
Przypominam, że początek był hardcorowy - gotowanie na kuchence turystycznej i takie tam.
A jak to wygląda dziś?
Kuchnia - prawie gotowa Mówię prawie - bo właściwie wszystkie szafki są, sprzęty też (oprócz kuchenki mikrofalowej - która można traktować w kategorii kaprysu a nie niezbędności). Teraz muszę poprzekładać to co mam w kartonach do szafek.
Ale że są to nie znaczy, że można korzystać w pełni -
Płyta na razie tymczasowo podłączona (więc gotować można tylko na jednym polu czyli nowoczesna wersja kuchenki turystycznej .
Ale, żeby nie stracić gwarancji - do płyty i piekarnika trzeba zawołać "pieczątkę".
Zmywarka tez nie podłączona bo Pan Robert Bosch wymyślił jakiś dziwny przekrój odpływu no i teraz jakaś zwężka/przewężka czy tez inna przejściówka potrzebna....
Jeśli chodzi o same meble - są bardzo fajne. Te wysokie szafki we wnęce przy lodówce - to rewelacja - spiżarnia jak się patrzy. Inne rzeczy, które nie będa mogły być przechowywane w cieple wylądują w łączniku między domem a garażem.
Podoba mi się tez bardzo blat orzechowy - taki ciepły kolorek i moim zdaniem ładnie się komponuje z tidahomem.
Pokój Kuby - meble poskręcane - czekają na przymocowanie do ścian (mając w domu 2 małpki - nie zaryzykuje nie przytwierdzania ich do ściany).
Jeszcze 2 półki wiszące i będzie gotowe.
Bardzo fajne są te capslocki wesołe i kolorowe - akurat dla dziecka.
U Pawełka względny porządek - jeszcze trzeba wynieść nasze łóżko do sypialni i zrobi się przestronniej.
Łóżko dla Małego kupione i poskręcane i nawet przetestowane. Oczywiście - zakup w osiedlowym (żółtym) sklepiku na I.
Zdecydowaliśmy się na takie 70x160 - jak wyrośnie dostanie nowe - a póki co nie będzie zagracało mu pokoiku, który nie jest specjalnie wielki.
No i ma w zagłówku Kota Mir-Mura i pana Psa
Co poniektórzy pewnie się krzywią na wyposażenie z tego właśnie sklepu - ale nam odpowiada (stosunek jakość /cena uważam całkiem dobry).
Jeszcze musimy Pawełkowi dokupić komódkę sosnową - bo trochę mało ma mebelków do przechowywania ubranek.
Nasza sypialnia - na razie mamy szafę wielgachną wysoka na 236 (czyli prawie do sufitu - bo mamy 244 na poddaszu), szeroka na 100. Idealnie wpasuje się we wnękę przy kominie za drzwiami. Jest taka jak chciałam - biała. Mam na oku jeszcze stolik pod TV i szafkę - tez białe. I będzie mniej więcej jak sobie wymarzyłam - sypialnia w biało - zielonej tonacji. Miały być jeszcze akcenty beżowe - i będą, bo kupiłam szablon malarski i mam zamiar na wysokości połowy pokoju wymalować wzór (taki pasek) na 2 ścianach w kolorze białej czekolady. Jeszcze ładny karnisz i zasłona i mam nadzieję, że zrobi się przytulnie.
Łóżko pewnie przemaluję na biało jak będzie troszkę cieplej. Na razie kupiłam białą narzutę a na to mam przepiękne - ręcznie robione na szydełku kapy.
Łazienka da dole - jest szafka i prawie umywalka Prawie - bo zabrakło jakiegoś wężyka. Ale dziś Radek kupi. A szafka tez fajnie pasuje do kafelek.
W ogóle - albo jestem w jakiejś euforii - albo mąż mi rano coś do herbaty dosypuje - ale ostatnio ze wszystkiego jestem zadowolona
Ciągle nie mamy położonej podłogi w salonie - tzn. jest już w domu i czeka.
Namawiam Radka, żeby nie robił tego samodzielnie - bo i tak jak zacznie coś rano to kończy późnym wieczorem - sam wszystkiego nie jest w stanie zrobić - znaczy się jest - ale chciałabym go troszkę oszczędzić ;-(
Do zrobienia zostały jeszcze schody i kominek. Ale tym zajmiemy się jak już cała góra i podłoga w salonie będzie na gotowo.
A w sobotę było pięknie - mroźno i słonecznie. Szadź na drzewach bajeczna po prostu. Poszliśmy z dziećmi do sąsiada karmić marchewkami konie. Jest tam jeszcze para kuców szetlandzkich. Potem odwiedziliśmy drugiego sąsiada, który ma strusie.
No przy tym towarzystwie to blado wyglądamy - my mamy tylko rybki
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia