NiecoDziennik Zuzzy
Nastał początek 2004 roku
Miotamy się coraz bardziej, tysiące działek, kilometrów….
Aż wreszcie przypadkiem wśród tysięcy ogłoszeń znaleźliśmy Działkę Idealną .
Działka znajduje się w Ustanówku ( stacja za Zalesiem Górnym). Polana w środku lasu, podzielona na kilkadziesiąt działek.
http://www.album.com.pl/zKyZm68ZzB/185542.jpg
Kilka domów już wybudowanych. Żadnych starych zabudowań. Media doprowadzone.
Droga dojazdowa 10-cio metrowa (!).
http://www.album.com.pl/zKyZm68ZzB/185543.jpg
Dwieście metrów do stacji PKP. Za działkami ciągną się lasy. Działki, duże i kształtne.
Widok z "Naszego salonu":
http://www.album.com.pl/zKyZm68ZzB/185545.jpg
Agent (oczywiście zawsze jest agent…) ma na sprzedaż kilka działek z wjazdem od południa i jedną najpiękniejszą z wjazdem od północy, przyległą do ściany lasu. Na dodatek część tej działki jest porośnięta pięknymi drzewami.
Zakochujemy się od pierwszego wejrzenia…
Oczywiście "zwykłe działki" mają zwykła cenę, a Nasza Działka ma cenę Niezwykłą, 50% większą od pozostałych…
Myślimy…. Przyjeżdżamy i oglądamy, przymierzamy projekty, zwiedzamy okolice. Jest pięknie…
Oglądamy dodatkowo wszystkie działki na sprzedaż w Ustanówku i okolicach. Znowu godziny i kilometry w samochodzie… Dochodzimy do wniosku, że drugiej tak pieknej działki na Świecie nie ma… Sprawdzamy jeszcze plany, dowiedujemy się w gminie - wszystko OK..
Umawiamy się na rozmowę z Właścicielem - na polu. Kolejną, bo podczas pierwszych oględzin z Agentem przypadkiem poznaliśmy Pana Własciciela. Przyjeżdżamy, przyjeżdża Agent i pojawia się Właściciel - Burak. Burak ma super samochód, jest właścicielem połowy działek w okolicy. Wysiada z samochodu, oczywiście w kaloszach. Rozpoczynamy trudną rozmowę… Bardzo chcemy tą działkę - ale cena jest z sufitu. Gawędzimy sobie i gawędzimy… W końcu dochodzimy do sedna. Mówimy Burakowi że jestesmy zdecydowani na działkę, ale możmy zapłacić najwyżej tyle (20% mniej niż cena wyjściowa).
I tu pierwszy szok: Burak mówi: "Chyba Państwo żartują? Nie mamy o czym więcej mówić", po czym obraca się na pięcie kalosza, wsiada do swojego pięknego samochodu i odjeżdża…
Opadły nam szczęki…
Agent mówi, że on wiedział, że tu żadnych negocjacji być nie może, że cena jest sztywno ustalona, i nie będzie obniżona nawet o złotówkę…
Następne dni spędzamy na gorączkowych rozmyślaniach. Co robić? Boimy się że ktoś nam sprzątnie z przed nosa Naszą Działkę. Nie mogę spać po nocach. Ta działka nie jest tyle warta… Ale jednocześnie ta różnica w porównaniu z wartością domu, który ma na niej powstać - jest niewielka i nieistotna… W końcu łamiemy się… Dzwonimy do Agenta. Niech nas umówi z Burakiem. Chcemy go błagać by nam sprzedał tą działkę za cenę jaką tylko będzie chciał…
Jedziemy na pole. Wysiadamy, wysiada Agent, wysiada Burak w kaloszach. Prosimy uniżenie Buraka, o zgodę na kupno jego działki, zgadzamy się na cenę. Mówimy, że będziemy potrzebowac dokumenty działki, bo na część kwoty zamierzamy wziąć kredyt z banku. I tu uśmiech gaśnie na Burakowej twarzy.
"Jaki kredyt?? - Żadnego kredytu, żadnych banków, umawiamy się u notariusza z gotówką! -Jak nie, to nie mamy o czym rozmawiać!"
Na to wtrąca się Agent: "Dobrze Pan mówi - ja tylko raz uczestniczyłem w transkcji sprzedaży domu gdzie nabywca brał kredyt. Panie, ja trzy noce nie spałem, zanim te pieniądze nie wpłynęły. Panie jakie to ryzyko, Nigdy więcej!" i zwraca się do nas: "A Państwo by sprzedali dom bez pieniędzy??"
Szczęki nam opadły po raz kolejny…
Coś tam jeszcze pomamrotaliśmy smętnie, że spróbujemy zdobyć gotówkę itp….
Ale w tamtej chwili już wiedzieliśmy, że mamy swoją godność i niestety z Burakiem interesów robić nie będziemy. O Ustanówku zapominamy….
Trudno… A działki jak nie mamy tak nie mamy…
CDN..

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się