Kokosz Eko Doroty i Piotrka
Sobota na działce.
Pogoda sprzyjała, a na obróbkę czekała spora sterta drewna z lasu. Drewno zostało kupione na stemple, które może już za miesiąc lub dwa będą niezbędnie potrzebne, bo strop ma być monolityczny żelbetowy.
Przywozem drewna zajął się tata, który nie musi brać urlopu na tego typu akcje, a nie można z lasu wywozić zakupionych dóbr w soboty. Tak więc pnie zostały przywleczone na działkę ciągnikiem i czekały na ładny dzień zdatny do obróbki.
A po co obróbka? A po to, żeby coś, co w lesie kupuje się jako jakieś tam gorsze (na zrębki, czy jakoś), dzięki nakładowi pracy własnej przerobić na stemple, które są już droższe, bo kosztują 5 złotych za sztukę. Kupiliśmy 3,7 kubika drew po 100 złotych za kubik plus 100 złotych dla pana traktorzysty. Mieliśmy nadzieję, że wyjdzie nam 120 stempli i nieco drewna opałowego, a wyszło stempli 160 i jeszcze sporo resztek. Trochę w tym szczęścia, że w tej kupie drewna było dużo prostych pni, a trochę umiejętności sprawnego wykorzystania piły łańcuchowej, tak, że z wielu kłód udało się porobić po dwa stemple.
Słonko przygrzewało, cięte drewno pachniało - fajnie było.
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia