Początek
Acha.... Zapomniałam dodać ,tak dla równowagi psychicznej, a raczej jej tedencji zniżkowej, że z prądownią "walczę" Ale to walka z tzw. wiatrakami!!! W czerwcu 2004r podpisaliśmy umowę i prąd powinien byc najdalej po 12 miesiącach!!( Według prawa energetycznego) Ale GO NIE MA!!!! Bo firma projektująca chyba za "kreski" ma płacone!!-Codziennie jedna-
Nic się nie dzieje w tej materii! A uzyskanie rzetelnej informacji na temat , graniczy z cudem!!! Na moje pismo z dn. 10 lutego 2006r nie otrzymałam ŻADNEJ odpowiedzi. No bo po co mi ona??? Po intesywnej wymianie zdań ( telefonicznej)w dalszym ciągu byłam w miejscu wyjścia! Nikt nic nie wie!!! No nie, przepraszam dowiedzialam się jednego. A mianowicie że Osoba projektująca "TO" nie poda mi swojego nazwiska, bo chroni Go ustawa o danych osobowych!!!
Tylko się naplułam i wnerwilam i jeszcze kasę na te telefony wydałam!!!!
W Piątek wyslałam list( polecony, za potwierdzeniem odbioru, tamten też taki był!) do Dyrektora Generalnego Gdańskiej ENERGII!! Stawiam opcję że też NIC NIE BĘDZIE WIEDZIAŁ!!!!No bo co???Dlaczego miałby wiedzieć?? Każdy tam dostaje kasę, pracuje w konfortowych warunkach, czsie pracy, ale żeby klienta obsłużyć???? No nie przesadzajmy....
0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia