Claris i Luke budują Z28 GL2
Witamy w dzienniku, który na pewno dziennikiem przez duże D nie będzie, bo zwyczajnie czas na to nie pozwoli…
Nasz dziennik, póki co nie będzie jeszcze dziennikiem budowy, bo dzięki zawiłościom prawa i administracji, papierologia w tym kraju wykończyć może niejednego – nas bynajmniej wykańcza od jakiegoś roku. Ale jakaś tam iskierka w tunelu się tli, papiery o pozwolenie złożone w marcu i tak sobie czekamy, aż urzędnicy się zlitują i PnB wydadzą…
Póki co będzie więc o działce, projekcie, planach i takich tam innych drobiazgach. Fotek też kilka pewnie się pojawi i jak znam siebie i szanownego Malża, fotek generalnie w tym dzienniku będzie wiecęj niż tekstu.
Temat nr 1 budowanie- czyli pytanie dlaczego?
Odpowiedź – dzięki cudownym sąsiadom, którzy nie rozumieją, że niektórzy chodzą np. rano do pracy, że niektórzy mają np. małe dzieci, że w końcu całonocne imprezy balkonowe to niekoniecznie to, co wszyscy sąsiedzi rzeczonych kochają. Po którejś z kolei imprezie doszłam do wniosku, że chyba bardziej przeżyję szczekanie psów czy wycie wilków :) niż kolejne pijackie śpiewy i studenckie złorzeczenia. Decyzja była szybka – budujemy.. potem już tak szybko nie było.
Temat nr 2 działka
Szukaliśmy rok. Wcale nie mieliśmy wygórowanych wymagań – ot kawałek pola przewidzianego pod budowę, z dobrym dojazdem do pracy, potencjalnego przedszkola i szkoły. Ceny zaczynały już szaleć, był rok 2006. Podaż była bardzo ograniczona. Zawęziliśmy teren w granicy którego chcieliśmy te swoje parę arów znaleźć. Najpierw szukaliśmy przez agencje – zraził nas kompletny brak profesjonalizmu. Jak się zdecydowaliśmy na fajną działkę, następnego dnia telefon, że sprzedająca jednak poczeka jakiś czas ze sprzedażą - dół.
W końcu znaleźliśmy 1500m na wsi parę km od wschodu Wrocławia. Piękna działeczka na górce. Ugadaliśmy się z właścicielem, nie chcieliśmy pisać umowy przedwstępnej, tylko od razu notarialną sprzedaży; Zanim gość załatwił wszystkie papiery zeszło 3 tygodnie. Umówiliśmy notariusza. Na dzień przed godziną 0 dostajemy telefon od właściciela działki. „Byłem u wójta. Powiedziałem, że sprzedaję ziemię. Ludzie się dowiedzieli za ile, mówią mi – Józek, za tanio sprzedajesz. Wie Pani, tak pomyślałem se, rzeczywiście za tanio. Da mi Pani 25% więcej, to sprzedam”. Nie dałam. Nie kupiłam, przeżywałam całą noc.
Następnego dnia pojechaliśmy na weekend do teściów. Z nudów odpaliłam autogiełdę, nieruchomości, działki. I co? Nowość – jest na sprzedaż niewielka działka we Wrocławiu, na extra osiedlu domków, w mojej wymarzonej lokalizacji!!! Jeden telefon i następnego dnia mamy umówione spotkanie i oglądanie działki. Wracamy pośpiesznie od teściów. Oglądamy, to jest to! W ciągu 10 minut ta decyzja, kupujemy. Przy nas sprzedający odmawia spotkania z innymi zainteresowanymi – byliśmy pierwsi. Ufff. Cena za m kw większa niż przy poprzedniej działce, ale za to jest to miasto! Ze szkołą i przedszkolem tuż obok, z miejskim autobusem i 1.5km odległością od moich rodziców. Następnego dnia podpisujemy umowę przedwstępną [nie notarialną, a zwykła cywilnoprawną] i czekamy na papiery potrzebne do podpisania umowy sprzedaży. Przyszło nam czekać pół roku, ot, kolejne zawiłości i terminy w polskich sądach. Baliśmy się, że przez te pół roku sprzedający się rozmyśli, że podniesie cenę [5k zadatek to w końcu nic przy tym, że przez 6 m-cy wartość działki wzrosła ok. 30%]. Ale tak się nie stało, właściciele okazali się uczciwymi, przemiłymi ludźmi i we wrześniu 2007 zostajemy właścicielami naszych 848 m kw.
Temat nr 3 projekt.
Wybór projektu jest prosty jak nie musi być finalny… jak nie było działki, to wybranie wydawało się proste. Jak przyszło się zmierzyć z tą finalną dezycją, już tak prosto nie było.
Do ścisłego finału weszły 3 projekty:
1. http://projekty.muratordom.pl/projekt?IdProjektu=348&IdKolekcji=" rel="external nofollow"> Dom na rozdrożu Muratora
2. http://www.archon.pl/projekt_domu/dom_w_koniczynce_2_g/m458277d34b693" rel="external nofollow"> Dom w koniczynce z Archonu
3. http://www.archon.pl/projekt_domu/dom_w_koniczynce_2_g/m458277d34b693" rel="external nofollow"> Z28 GL2 studio Z500
Założenia były takie:
- dwuspadowy dach
- dwustanowiskowy garaż [lub możliwość zrobienia takiego]
- ok. 150-160 m kw powierzchni
- spora kuchnia + spiżarnia [zamknięta lub z taką możliwością], wydzielona wyraźnie jadalnia
- dodatkowy pokój na dole + min. 3 na górze
Zdecydowaliśmy się finalnie na Z28 GL2 – trochę duży ~200 m kw (przez małą pomyłkę w liczeniu powierzchni – wychodziło ok. 160 m kw, o co nawet z pracownią się kłóciliśmy ). Obejrzeliśmy taki domek w stanie surowym zamkniętym pod Opolem [dzięki Anihubi :)] i wiedzieliśmy na 100%, że to jest właśnie ten dom!
Temat nr 4 – pozwolenie
Papierologia nas powaliła. Okazało się m.in., że na działce jest stanowisko archeologiczne. Wiedzieliśmy o tym kupując działkę, ale nie wiedzieliśmy, co dalej. Nic to, będziemy prowadzić ratownicze badania archeologiczne w kierunku znalezisk z osady przeworskiej z okresu rzymian [cokolwiek to znaczy]. Poza tym były drobne problemy z wodą i przyłączem [musimy robić nie przyłącze, ale cały wodociąg, generalnie z wodą jest problem dopiero za rok razem z 12 innymi sąsiadami będziemy wodę ciągnąć, może miasto dopomoże, bo odległość jest znaczna, chyba ze 350m].
Efektem prawie rocznych zmagań 17 marca złożyliśmy dokumenty o pozwolenie na budowę. W międzyczasie musieliśmy uzupełnić braki, a raczej 1 brak – mój nieczytelny podpis (nigdzie nie pisało, że ma być czytelny) na oświadczeniu o dysponowaniu nieruchomością na cele budowlane. I czekamy….
O samej działce, z fotkami włącznie, o planach budowy i takich tam inszych ciekawostkach będzie w odcinku 2. Zapraszamy.
Póki co, idę robić komentarze do dziennika :)

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się