Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości
  • wpisów
    249
  • komentarzy
    0
  • odsłon
    1 384

Natalkowy pamiętnik :)


PROJEKT: właściwie projektami zaczęłam interesować się w momencie jak rozpoczęliśmy szukanie działki. Nie żebym szukała działki pod jakiś projekt - nie, ale po prostu oglądałam, zastanawiałam się i powoli powoli (razem z mężem) określaliśmy nasze potrzeby (no tak trochę też możliwości braliśmy pod uwagę). Włąściwie to można powiedzieć, że jesteśmy dość konkretni i zdecydowani - w sumie wiedzieliśmy czego chcemy, choć to nie oznacza, że wybór był łatwy. No i mamy to szczęście, że w sumie chcemy rzeczy podobnych, więc na tym tle nie ma zbyt wielu konfliktów. A więc nasze potrzeby były takie: dom ok. 150 m użytkowych parterowy z poddaszem, otwarta na salon kuchnia ze spiżarką, salon z dużymi oknami, kominkiem (nienarożnym). Garaż na 2 auta w bryle domu z przejściem do wiatrołapu. Na dole oprócz salonu, kuchni, wcecika, kotłowni, mają być dwa pokoje - a więc nasza sypialnia (z garderobą) i drugi pokoik (dla małego dziecka póki na górę się nie przeprowdzi)a potem pokój ten bedzie gabinetem. No i na dole również nasza łazienka. Naszym głównym założeniem było to, że nasza sypialnia ma być na dole. Dla nas żadnych schodów. Jest to związane z moim skrajnym lenistwem. No bo np. właśnie zrobiłam wszystko co miałam do zrobienia (czyli jest godz. 24) wreszcie mogę usiąść na kanapie i poczytać i siadam i wtedy dociera do mnie - kurcze moja książka jest o całe 25 (czy ileś tam) schodów wyżej ode mnie.... Hmm, sami widzicie, że w skali całego życia, polskie czytelniactwo odniosłoby niepowetowane straty gdyby moja sypialnia była na poddaszu. A tak, powiem do męża: przynieść mi proszę książkę z sypialni bo ja sobie leżę :) (no bo on obok bedzie za kompem w gabinecie - wiadoma sprawa :) No i on podrepcze i przyniesie!!!

 


Co do góry nie mieliśmy szczególnych wymagań - dwa (albo trzy) pokoje, plus łazienka i garderoba.

 


Hmm, długo by było pisać o przeróżnych koncepcjach, propozycjach, rzutach, rysunkach itp itd. Właściwie cały splendor za znalezienie naszej Natalki (to nazwa projektu i stąd też nazwa dziennika) spływa na mojego męża - no bo w sumie było tak, że ja od jakich 8 miesięcy wieczór w wieczór analizowałam, oglądałam, czytałam itp. No i po tych miesiącacha zaczęłam na niego narzekać, że on się nie angażuje, że olewa, że on chyba wcale nie chce tego dom, no i inne takie babsie klimaty. Więc wziął komputer i za dwie godzinki pokazuje mi projekt z ytaniem - a ten oglądałaś?? Ja odpowiedź znałam, bo przecież oglądałam WSZYSTKIEEEEEEEEE, ale kurcze tego chyba nie oglądałam :) No i tak małżon mój znalazł Natalkę.

 


Na dziś chyba zakończę, bo wena odlatuje powoli a jeszcze o fundamentach poczytać muszę (no i o wstawianiu zdjęć!!!)

0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...