No to może najwyższa pora, żeby się przywitać.
Od kilku dni (dokładnie cały weekend... no prawie cały), czytałam od początku twój dziennik budowy, łącznie z komentarzami na przemian, coby wszystko jakoś mi się chronologicznie ułożyło w powiedzmy jedną całość. Czytałam, ponieważ od kilku lat moim (naszym ) marzeniem jest posiadanie własnego małego domku z ogródkiem, a ponieważ nie posiadamy góryyyyy pieniędzy, więc znaciskiem na "małego domku". Uwielbiam oglądać projekty i odglądać zmagania budowlane innych ludzi, a twoje są tak wciągające, że zaniedbałam troszkę swoje obowiązki, ale cóż to... nie samą pracą człowiek (znaczy się ja ) żyje. Przy fragnmentach o słynnym już Maestro, aż zgrzytałam zębami ze złości, nie wspominając już o sołtysie . Zazdroszczę ci twojego Skrzacika, ale tak po ludzku bez nutki zawiści, bardzo mi się podoba i mam nadzieję, że jak już w końcu uda nam się znaleźć swoje miejsce (czyt: działkę), pod budowę domu, to też spełnię swoje marzenia...
a, że należę do osób "normalnych inaczej" ( tu: blond włosy, ale raczej sztuczna inteligencja jak to nazwalas , lata swoje, ale jakoś dusza za tym nie nadąża, z tyłu liceum z przodu muzeum... , upss , tu się chyba zagalopowałam, tak źle jeszcze nie jest ) w każdym bądź razie, mam nadzieję, że uda mi się to bez większych kredytów (bo tak zupełnie bez to się chyba nie obędzie )
Pozdrawiam Cię cieplutko i czekam na dalsze fotorelacje z budowy .
Ps:
Gdzieś zdążyłam zuważyć, że masz urodziny w tym samym dniu co mój starszy syn , tzn. on ma urodziny w tym samym dniu co ty bo jest troszkę młodszy..., ale niewiele... jakieś 3 lata, bo ty przecież 18-tkę obchodziłaś