Jasna sprawa, lecz w opisie węglowego filtra szlifującego po membranie jest podawane, że poprawia m.in. smak wody (zakładając że z RO dostajemy "destylat" smaku być nie powinno). Zresztą wielokrotnie spotkałem się z informacją, że cechą wody osmotycznej może być taki posmak "techniczny", stąd na końcu węgiel. Prawdą jest również tak jak piszesz, że kwestie smaku to subiektywne odczucia. Zastanawia mnie jednak, czy kwestia smaku (skoro już go wyczuwamy) związana jest z minerałami czy coś z tym węglem szlifującym jest nie tak...
Czyli jednym słowem minimalna wartość minerałów (konkretnych co prawda).
Ok, rozumiem kwestie etykiet. Ale czy dobrze kombinuję, że teoretycznie wartości te powinny być takie same (a przynajmniej mocno zbliżone)? Co do dokładności miernika, to przynajmniej znamionowo ma on +/- 2% tolerancji, więc dla celów domowych jest gitara. Co najwyżej może być rozkalibrowany, ale tego nie zakładam. Mierząc kranówkę mam jakieś 280ppm (Wawa).
Z moich obserwacji wynika, że to chyba zależy od przepływu / czasu przestoju wody w mineralizatorze. Pierwsze 2 - 3 szklanki po przerwie w czerpaniu mają zauważalnie wyższą wartość TDS natomiast potem coraz bardziej wskazania zaczynają maleć.
Są jakieś domowe testy na bakterie? Czy wystarczy przeprowadzać przy wymianie wkładów dezynfekcję systemu?