Sporo tutaj ostrzeżeń żeby nie kupować z firmy sałexpol. Ja z kolei chciałbym przestrzec wszystkich przed zakupem szamba z tej firmy http://www.szambaartbud.pl/index.html. Niedawno właśnie zakupił u nich szambo mój teść. Po pierwsze przyjechała ekipa z wielogodzinnym opóźnieniem nie wspominając, że zmienili dzień montażu. Wynikało to z faktu, że podobno mieli jakieś komplikacje przy poprzednim montażu. No, ale dobra przyjechali w końcu panowie z dwoma zbiornikami 2 razy po 5metrów sześciennych każdy. Otwory połączeniowe już były niestety,panowie nie wpadli nawet na pomysł żeby wziąć chociaż kawałek rury połączeniowej. Tu z opresji ratuje ich teściu bo akurat kawałek takiej rury miał. Dociąć na wymiar też musiał sam,bo panowie kompletnie żadnego sprzętu nie posiadali. Dociął, ok połączyli i super "uszczelnili" pianką montażową-swoją drogą nie wiedziałem, że pianka do tego służy:bash:. Wiadomo, że sam otwór na przyłącze wykonać lepiej na miejscu bo każdemu w innym miejscu będzie inaczej pasowało. No i tu również teść musiał mieć na wyposażeniu młotowiertarkę żeby samemu wykonać otwór przyłączeniowy. Zaznaczam, że zapłacił za zbiorniki z dowozem, osadzeniem i montażem. Ok przyłącze wykonane więc pora na osadzenie płyt najazdowych. Golizna płyta betonowa kompletnie niczym nie zabezpieczona, po prostu szary beton. Żeby to chociaż jakimś izolbetem czy czymkolwiek wysmarowali a tu zero nic. Oczywiście jak już od początku robili fuszerkę tak już postępowali do samiutkiego końca. Mam tu na myśli "przyklejenie" płyt najazdowych na piankę montażową. Na bank połączenie to nie jest szczelne. Finał imprezy taki, że baseniki teścia już nabierają wodę gruntową, że aż miło, każdym praktycznie połączeniem i dodatkowo jeszcze od spodu naciąga jakimś pęknięciem, które niedawno zauważył teść. W sobotę30.09.2010 teść dzwonił do właściciela żeby ten wystawił mu fakturę lub jakiś inny dowód zakupu bo ekipa montująca oczywiście takiego dokumentu ze sobą nie wzięła. Wtedy jeszcze nie wiedział, że zbiorniki przepuszczają wodę do środka. Właściciel firmy poprosił o przesłanie danych do wystawienia rachunku smsem na tel komórkowy. Po niecałym tygodniu tj. 05.10.2010 zadzwonił ponownie żeby upomnieć się o rachunek, który do tej pory nie dotarł oraz z informacją, że szambo przecieka. Telefon odbiera pan z głosem właściciela i twierdzi, że jest pracownikiem pana Artura Pacyny, który nie żyje od ponad półtorej tygodnia a on sam również był na jego pogrzebie:eek:.Swoją drogą trochę dziwne, bo teść rozmawiał z panem Arturem zaledwie sześć dni wcześniej-czyżby zza grobu przemawiał pan Artur?????? Koniec historii bo wygląda na to, że naprawą zająć się będzie musiał teść sam tak jak zresztą częściowo i montażem.