-
Liczba zawartości
38 -
Rejestracja
Typ zawartości
Profile
Forum
Artykuły
Blogi
Pobrane
Sklep
Wydarzenia
Galeria
Zawartość dodana przez RadekNet
-
Cześć! Bierzemy się za budowę sauny i stoimi przed wyborem pieca. Elektryczny odpada z racji słabego przylącza, ale chciałbym zapewnić sobie jako taką automatykę - czy są piece do saun zasilane olejem opałowym lub na pellet? Możecie jakiś polecić?
-
A wcześniej jeszcze człowiek z czerwoną flagą przed pojadem silnikowym...Jak to dobrze, że moje liche przylącze domowe i miejski elektryk z najmniejszą baterią nie czytają muratora Kiedy kupowaliśmy Nissana trzy lata temtu, to w moim małym miasteczku były 2 ładowarki 22kW, po za miastem ładowarka 50kW i chyba jeszcze jeden inny elektryk w okolicy. Teraz doliczyłem sie klikunastu lokalnych samochdów na prąd, 7 publicznych ładowarek 22kW (nie liczę miejsc ładowania dla gosci hotelów) i 2 ładowarek 50kW. Do tego co widzę nowobudowany lub remontowany dom to pompa cieła (zamiast pieca na olej). Jakoś to działa, prądu nie brakuje. A mieszkam na końcu świata... Mowicie, że prawie 500km zasięgu takiego Hyundaia i naładowanie go w godzine to takie kiepskie parametry na DZIŚ?
-
No niestety, jesli chcesz mieć auto uniwersalne to jestes skazany na auta typu Opel Ampera, albo wyprowadzkę z Polski.
-
Też macie wrażenie, że Kaizen się dobrze bawi wkręcając nas w takie durne dyskusje?
-
No tak...bo współczesne spaliniaki są bez elektroniki. Jeśli uważasz, że napęd elektryczny nie jest mniej skomplikowany od spaliniaka to nie mamy o czym rozmawiać. A jesli chodzi o stan baterii...praktyka nie przystaje do Twojej teorii? Ups...
-
Turbo, dwumasa, wtryski, dpf, egr ... rozumiem, że wybierasz sobie elementy jak Ci pasuje do Twojej wizji? Bateria w tym linkowanym Nissanie ma ponad 85% (jesli dobrze widzę, to są wszystkie 12 kresek pojemności baterii).
-
Wtedy można wynająć busa Za wygode posiadania auta się płaci - jedni mniej (stare auto na lpg), inni więcej (nówka z salonu). No dobra ... przyklad z mojego podwórka. Ludzie mieszkają na wsi ok 25km od szkoły, więc rano robią 50km i popołudni drugie tyle. 100km dziennie daje im ok. 250e miesięcznie wydane na paliwo. Zamiast spaliniaka mogą kupic na 2letni kredyt Nissana Leafa za 6 tyś e (chociaż są i tańsze np. https://www.donedeal.ie/cars-for-sale/nissan-leaf/24476956) i płacić 270e miesiecznie (podaję wg kalkulatora banku). Po dwóch latach, gdzie wychodzą prawie na zero, mają 200-250e co miesiąc w kieszeni. Zasięg nie jest problemem, bo albo ladują auto między wyjazdami w domu, albo na ładowarce na mieście, kiedy robią zakupy. W Irlandii dodatkowo oszczędzają na podatku drogowym i ubezpieczeniu. Kolejne oszczędności to serwis (wymiana oleju itp). Więc zgadzam się z Tobą w 100% - zakup auta to analiza kosztów (kłopotliwość obsługi to też koszt - i tu trzeba pamiętać, że są ludzie dla których kupno nowego auta i mienie wszystkiego w 4literach jest OPŁACA, niekoniecznie wymiernie w pieniądzach).
-
Napisałem to, żeby pokazać absurd porównywania nowego auta do starego (niezaleznie od napedu). Przy takich przebiegach nie taniej wyjdzie taksówka? Kolejny mityczny problem. Wymiana baterii w Leafie to 5tys e u Nissana. W nieautoryzowanych serwisach o niebo taniej, bo wymienasz tylko zużyte elementy lub podobna cena jesli chcesz zmienic baterie 24kW na 40kW. I teraz praktyka z własnego podwórka (a nie zasłyszane a forum). Moje trzyletnie auto z przebiegiem 50 tyś km ma "żywotność" bateri na poziomie 95%. Znajomego 6latek (coś kolo 100 tyś km) ma 90%. To auto predziej trafi na złom z powodu wieku, niż wyeksploatowania baterii. A nawet jakbym musiał ją regenerować...dwa lata temu mój dieselek upomniał się o większy serwis (sprzęgło, turbo, egr, kilka razy nietanie czujniki). Wyszlo grubo ponad 3 tyś e na rzeczy które w elektryku się nie zepsują bo ich nie ma, a w spaliniaku to normalne, ze co jaki czas musisz to częsci wymienić. Komfort jazdy w ciszy, przyspieszenie, brak jeżdzenia na stacje paliw, łatwość serwisowania - gratis.
-
A wiesz, ze mój rower, który kupiłem 5 lat temu za 100zl ma jeszcze większą wyższość ekonomiczną?
-
Jeżdzenie starym autem, jako argument przeciw elektrykom - tego jeszcze nie słyszałem W moim przypadku nazywam to "stać mnie" lub "nie stać mnie". Abstrahując od rodzaju napędu - pozostaje Ci się cieszyć, że są ludzie, którzy wybierają nowe auta, bo byś nie miał w czym wybierać I rzeczywiście - anegdotyczny "18letni passat tdi" zawsze będzie tańszy niż passat (tez tdi - robia te silniki jeszcze?) z salonu. Ale chyba nie o takie porówniania chodzi w tej rozmowie? PS Zeby uprzedzić - moje auto rodzinne jest 15letnim dieslem i w ogólności bardzo mi się podoba zasada, że użytkujemy samochód do końca jego dni, nie wyrzucamy działającej maszyny tylko dlatego, że przestaje być np modna.
-
To chyba taka do grzania c.w.u. A co do jakosci argumentu to sie zgadzam (ja laduje sie zwyke EVSE 2kW, mimo, ze wallbox na scianie 3.7kW wisi)
-
Wydaje mi się, ze to bierze się stąd, że takim ludziom na hasło "ładowarka" pojawia się stacja ładowania Tesli z kilkunastoma punktami po kilkadziesiąt kW i od razu myśl - "przeciąznie sieci". A realia są takie, że ładowarka domowa zaspokajająca większość użytkowników samochodów (zaryzukuję założenie, że więcej niz 100-200km na dobę,mało kto robi, szczególnie, ze na tym etapie rozwoju e-motoryzacji to zazwyczaj drugie auto w rodzinie) ma moc większej suszarki do włosów. Ciekawe, ze jakoś nikt nie mówi o przeciązeniu sieci, kiedy rozmawia o pompach ciepla...
-
Niewątpliwie Tesla robi szum - i to jest pozytywne. W zasadzie to chyba w tej chwili prawie synonim samochodu elektrycznego.
-
U mnie flota pojazdów na prąd powiekszyła się o ... elektrycznie wspomagany rower Pierwszy masowo produkowany ... nie był to tak czasem Nissan Leaf? A na pewno to pierwsze na prąd auto "dla ludu", bo Tesla to inna półka cenowa.
-
Kaizen, ja już chyba wszystkie swoje "za" przedstawiłem, napisałem czemu padło na elektryka i czemu teraz o innym nawet nie myslę. Nie chce mi się brać udziału w słownych przepychankach. Poczytam co inni mają do powiedzenia.
-
Polemizujesz z tezą, która sam postawiłeś (może lepiej - zacząłeś rozmowę o kosztach), a która po pierwsze nie zawsze jest prawdziwa, a po drugie nie zawsze jest ważna. Jakbym chciał za wszelką cenę oszczędzać to bym kupił starego diesla. Zobacz jakie wymieniłem zalety, które mnie do elektryka przekonały. A jesli zastanawiasz się nad zmianą auta to sobie policz - to Twoj porfel, Twoje wybory (jak pisałem o moich to mi zarzucałeś, że bzdury gadam, więc i teraz nie uwierzysz).
-
Masz bardzo dziwny sposób rozmowy...sugerujący, że rozmówca nie wie co pisze. Nic to, spróbuje odpisać możliwie zwięźle o mojej PRAKTYCE (3 lata/50 tyś km) Musisz uwierzyć na słowo, ze te 3 lata temu wybierałem auto niekoniecznie pod kątem rodzaju silnika - na tapecie była skórzana tapicerka, skrzynia automat i dobre odejście (i oczywiście zmieszczenie się w budżecie). W tej chwili nie rozmawiamy juz w domu o o autach spalinowych (chyba, ze to klasyki), po prostu nie istnieją dla nas w segmencie samochodów lokalnych (bo niestety w trasy nadal diesel, ale to jakby inna kategoria w naszej rodzinie, bo to tzw "bus" i czasem po 2.5 tys km trasy, czyli jeszcze nierealne na pradzie).
-
Na początek powiedzmy wyrażnie, ze Ty sobie teoretyzujesz o samochodach elektrycznych, a ja mam praktykę ze spaliniakami? Tak? Już pisałem - bo Auris Hybrid była wtedy (2017, moze teraz coś się pojawiło ciekawego) jedynym autem miejskim z odpowiednim wyposażeniem (dla utrudnienia - na irlandzkim rynku). Po co mam doliczyać drugie auto w trasę skoro niezależnie od tego co bym kupił na miasto, to auto w trasę i tak mam i "maluchem" nigdzie dalej nie jeżdzę? Po co mam sie zastanawiać nad czasem tankowania normalnego samochodu, skoro naładowanie baterii wymaga odemnie 5-10s co 1-2 dni? Jest to dużo wygodniejsze niż tankowanie spaliniaka. Prąd mam po 0,23e w domu lub za darmo pod pracą/na mieście. Jak sie uprę jechać w trasę to 0,33e na szybkich ładowarkach.
-
Toyota Auris hybrid w podobnej wersji wyposażeniowej kosztowała wyrażnie WIECEJ niz Nissan Leaf, jesli wliczysz w to koszty paliwa. Nic innego w tamtym czasie z wyposazeniem jakie chcieliśmy mieć, w kasie na jaką nas było stac nie było dostępnego. Więc tak, mój portfel mowi, że w ciagu 5 lat wydam na to auto mniej niż na inne porównywalne.
-
Prawdę mówiąc nie wiem co Ci odpisać. Zrobić listę? To trzeba samemu poczuć - weż kiedyś takie auto na weekend i spróbuj. Dla mnie główne zalety to szeroko pojęty komfort - bezobsługowość, brak wyjazdow na stację paliw (vs 5s na wpiecie wtyczki pod domem), ogrzewanie/klima działające na postoju (jeżdzimy z psem, więc to ważne latem i zimą), nie musze czekać aż się zagrzeje silnik, zeby wcisnąc gaz (np do szkoły dzieci mamy 2km - czyli ciagle zimny silnik), cisza (szczególnie w korkach doceniam), zryw jak w mocnym dieslu, moc dostępna zawsze i w każdym zakresie prędkości itp itd. O kosztach pisać nie będe, bo wtedy zwykle wchodzi argument, że "15 letni passat tdi jest tanszy w eksploatacji"
-
Najlepsze jest to, ze kogo byś nie spotkał na ładowarce to albo ma już kolejne auto elektryczne i zarzeka się, że spaliniaka nie kupi, albo to jego pierwszy elektryk i zarzeka się, ze już spalniaka nie kupi U mnie w domu w tej chwili tylko jedno auto miejskie jest potrzebne, stąd samochód w trasy to diesel (15letni ), ale jeśli tylko będzie potrzebny drugi miejski to na pewno bedzie elektryczny.
-
Gorzej, że często nie są nawet użytkownikami np samochodu elektrycznego, ale swoją OPINIĘ mają bardzo mocno ugruntowaną i prezentują ją jako WIEDZE
-
Rekuperator ścienny odzysk ciepła.
RadekNet odpowiedział airwolff → na topic → FORUM EKSPERCKIE: HEATPEX
Cześć! Planuje montaż wentylacji w niedużej łazience i pomyślamem o ściennym rekuperatorze. Czy dobrze rozumiem, że te urządzenia reklamowane jako "z odzyskiem wilgoci, bez kanału dla skroplin" nie wyrzucają wilgoci na zewnątrz, tylko wraca ona wraz z powietrzem? Mieszkam w wilgotnym klimacie i cecha "duzych" rekuperatorów w postaci skraplania się wody na wymienniku, była dla mnie do tej pory ich istotną zaletą. -
Cześć! Zastanawiam się czy są jakieś przeciwwskazania do użycia dwuwężownicowego zasobnika c.w.u. jako bufora dla c.o.? Tzn jedną weżownicą grzeję (za pomocą pompy ciepła najprawdopodobniej, ew kociol na olej opałowy oraz grzałki 230V dla fotowoltaniki) 200-300l zasobnik c.w.u. a drugą wężownicę podłaczam do rozdzielaczy ogrzewania. Co Wy na to? Zda egzamin?
-
Oooo jestes gotowy dolozyc do interesu?
- 801 odpowiedzi