-
Liczba zawartości
3 -
Rejestracja
O matka
- Urodziny 02.01.1963
Informacje osobiste
-
Płeć
Kobieta
-
Mój klub zainteresowań
Budowa - wymiana doświadczeń
Dane osobowe
-
Miejscowość
Uć
-
Województwo
łódzkie
Profil płatny
-
Kategoria
usługi
matka's Achievements
WITAJ, czytaj i pytaj... :) (1/9)
10
Reputacja
-
WLZ - 230 m kabla w ziemi, dwa domy - jaki kabel?
matka odpowiedział matka → na topic → Elektryczność - instalacje i oświetlenie
Niestety nie mam... Tak, dokładnie. Jest przyłącze przy drodze gminnej, u wylotu drogi wewnętrznej, miało być z założenia dla 3 dużych działek. Z czasem jednak zrobiło się ich więcej. Sąsiad bez problemu uzyskał warunki przyłączenia, musi tylko na swój koszt poprowadzić kabel. Prędzej czy później będę chciała zrobić to samo, stąd pomysł, żeby kabel położyć teraz, niejako w ciemno. Tym bardziej, że jeden ze współwłaścicieli drogi wewnętrznej jest bardzo niezadowolony z powodu rozkopów. Nie chciałabym go ponownie stresować. Kabel podłączę gdy uzyskam warunki przyłączenia. Problem jedynie w tym, żeby miał odpowiedni przekrój żył. Z ostatniej chwili: z informacji jakie sąsiad uzyskał od swojego elektryka 35mm2 w moim przypadku powinno wystarczyć. -
WLZ - 230 m kabla w ziemi, dwa domy - jaki kabel?
matka odpowiedział matka → na topic → Elektryczność - instalacje i oświetlenie
Bardzo dziękuję za podpowiedzi, dzieki temu już coś wiem Problem największy w tym, że decyzję muszę podjąć na odległość. Sąsiadowi się spieszy, już chce kopać, a ja daleko... gdy wrócę rów już będzie zasypany, a kwiatki posadzone Ani z nikim skonsultować, ani się poradzić, stąd pytanie na forum Pzdr. -
Witam Mam działkę, na której w przyszłości mają stanąć dwa domy jednorodzinne. Na razie działka jest rolna, nie mam jeszcze decyzji o warunkach zabudowy. Od liczników do granicy mojej działki jest ok. 230m. Do sąsiadującej działki będzie niedługo wspólną drogą ciągnięty kabel, ok 110m. Sąsiad zaproponował, żebym przy okazji kopania rowu położyła swój kabel. Obniżyłoby to każdemu z nas koszty robocizny. Propozycja kusząca niewątpliwie, pojawia się jednak kilka pytań. 1. Jaki kabel położyć, żeby w przyszłości nie było problemów z podłączeniem do licznika? 2. Czy położyć na razie do miejsca, do którego kładzie sąsiad (ok 110m), czy lepiej unikać sztukowania i od razu pociągnąć kabel w jednym kawałku do granicy swojej działki (ok 230m) - wiadomo, chodzi o rozłożenie kosztów w czasie. 3. Czy podczas kładzenia kable powinny być w jakiś sposób od siebie oddzielone? Z góry dziękuję za pomoc
-
cza to cza Tylko że tera on się straśnie drze. Mam prać?
-
No jak to kto? Musi dochtór mu przywalił, sam udzielał instrukcji obsługi skamieliny. Leżałam pod leżanką to wiem. A ten nowy jak się przyssał to tera popuścić nie chce... Jeszcze trochę a i żelazny zapas soku z Weronki wciągnie. Mam odstawić?
-
A ty dochtór to nie za długo na tej leżance pierwszego kontaktu? Przywiązałeś się czy jak? Ktoś leży za latryną, wygląda jakby mu kto głazem przywalił. Jęczy i gada, że mu się ssać chce... Mam mu dać?
-
Nie wiadomo. Galoty wróciły pełne, ale zawartość to nie była Aggi. Nie ta konsystencja. Chciałam z nich wycisnąć, ale się zaparły i milczały jak grób. Wedle regulaminu musisz przelecieć wszystkie. Jałówkę też. Nasza krowa do nas tylko tyłem i bardzo sobie chwali swoją pozycję.
-
Tosiu, dobry pomysł z tym wątkiem Czy lubię starocie? Potrafię przygarnąć każdego grata, jeśli tylko zobaczę w nim to "coś". Ostatnio wygrzebałam z kontenera na śmieci wyłamane, ale śliczne, toczone nogi od starego drewnianego stołu. Same, bez blatu, ale można je będzie przecież wykorzystać do czegoś innego. Mina "właściciela" kontenera nie pozostawiała wątpliwości, co myśli na temat stanu mojego umysłu... Jedne z piękniejszych prezentów jakie dostałam to stara, drewniana masielnica na korbkę i zardzewiały, kuty żyrandol na świece. Wszystko oczywiście do odnowienia, lecz tym radość moja większa Już od dawna planuję wyprawę do Czacza, choć rozsądne to na pewno nie jest... Miejsca w domu coraz mniej... Moje ulubione blogi: http://domistyl.blogspot.com/ http://jagodowyzagajnik.blogspot.com/ http://rusticalhome.blogspot.com/ http://konwaliowepole.blogspot.com/ http://enjoyyourlife-anna.blogspot.com/ http://zielonykuferek.blogspot.com/
- 31 odpowiedzi
-
- duszą
- przedmioty
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czyżby kompleksy firewall? Gdy jedziesz na wczasy i zatrzymujesz się w jakimś hotelu jak reagujesz na personel obsługujący? Ktoś musi pracować, żeby spać mógł ktoś, albo też: ktoś musi pracować, żeby pracować mógł ktoś. Był taki czas, gdy zatrudniałam panią do pomocy. Na cały etat! W czasie gdy pani prała, gotowała, myła moje kible i podłogi, ja harowałam w firmie. Nie było mowy o wylegiwaniu się na szezlągu z kawką w jednej, papierosem w drugiej, a pilnikiem do paznokci w trzeciej ręce (nawet gdyby, nie widzę w tym nic złego). Dzięki pani pracy dzieci, zamiast wieśmacka czy chińskiej zupki z papierka zawsze miały zaraz po przyjściu ze szkoły świeży obiad złożony z dwóch dań i deseru. Nie mówiąc o praniu, prasowaniu, posprzątaniu. Wieczorami zarówno ja jak i pani cieszyłyśmy się zasłużonym odpoczynkiem. Jest w tym coś niewłaściwego? Dodam jako ciekawostkę, że temat przerobiłam z obu stron, jako pracodawca i jako pracobiorca. Napiszę tylko tyle: dobrze, że są tacy, co to im się "w dupach poprzewracało". I niechby sobie moja pracodawczyni leżała plackiem przed telewizorem cały dzień, ja jej mogę nawet tę kawę co godzinę świeżą podawać, żeby wstawać nie musiała. Nie mój biznes co robi ze sobą i swoim czasem. Póki godziwie płaci, szanuje mnie i moją pracę, będę ją wykonywać najlepiej jak potrafię
-
wykrot, toś ty dobrze trafił, bo co jak co, ale o seksie to my tu nigdy! Zochna dziecko drogie, a dobrze ty trzymałaś? Na cynglu trzeba paluszek, na cynglu. Donoszę, że galoty wróciły. Same.
-
Dzięki 1950, dziś niedziela więc doodbytniczo. To ja sobie tu zaraz za latryną bede wlewać, a ty mię powiedz, o co się rozchodzi. We wsi gadają, że długi ma krzywego Rudolfa, a Zochna trzymała ręką jak szczał. Tylko nie wiem czy długiego czy Rudolfa. Aggi wszystko widziała i po wsi rozniosła. Bo chciała w stajni, a wyszło za stodołą. To ją odmieniło...
-
Wszystko się zgadza: ten sam rocznik, też na chodzie, też zarejestrowana, też "weteran"-ka, wciąż nabieram piękności, to oczywiste, tylko że... dlaczego nie chcą mi z tego tytułu przyznać zniżek w opłacanych składkach, ja się pytam??? Sorki za off topic, ale nie mogłam się powstrzymać Po dłuuugiej przerwie czytam sobie i oglądam wątek z dużą przyjemnością i jako matka-założycielka cieszę się bardzo, że żyje, ma się dobrze i sprawia radość W ciągu tych kilku lat, jakie upłynęły od jego założenia, stan pogłowia mojej rodzinnej "żywiny" zmienił się znacznie... Odeszła moja ukochana jamniczka Niuniuś, jej siostra Tubcia i wiecznie wesoły, choć niewidomy Brynio... Ze starego składu pozostał nasz ukochany kundelek-weteran Zamożny oraz konisko, Opek, pomimo swoich 26-ciu lat w doskonałej formie. Nowi domownicy to schroniskowa kundliczka Fruzia i dwa schroniskowe koty, introwertyczna Zołza i neurotyczna Łajza. Pokażę "gęby", te nowe i te stare, gdy tylko przypomnę sobie, jak wkleja się zdjęcia
-
Nie było mnie, bo doszłam do końca, a potem cofnęło mię w rozwoju. Nigdy nie byłam specjalnie dorozwinięta, ale teraz to już w ogóle... No i musieli mi przyznać. Dlatego zaszłam. To może ja od razu o znieczulenie poproszę.
-
Siostra nadejdzie jak z orbity zejdzie. Póki co straciła kontrolę nad latryną, znaczy można się spodziewać. Deszczu. Z halucyjajcami Zochna dobrze gadasz. Wizji też można się spodziewać.
-
A było mówione, żeby nie grzać po lewatywie, a dobrze prowadzić. Się też. Nie wymiękaj, nie jest źle. Lepiej mieć wypukłe niż wklęsłe. We wklęsłym by ci się zbierało. Dochtor wie. Dziecko drogie, pamiętaj, gdy najdzie cię zwątpienie masz zejść. Do tunelu. Ja tam będę.