Witam serdecznie, Na wstępie muszę zaznaczyć, że nie mam wielkiego pojęcia o systemach wentylacyjnych, sposobie ich działania i projektowania. Prawdę mówiąc, pojęcie mam praktycznie zerowe. Mam natomiast pewien problem z wentylacją. Niedawno, tuż po gruntownym remoncie, wprowadziłem się do starej kamienicy. Teraz, kiedy zaczynają się chłodniejsze dni i przede wszystkim noce - mieszkanie strasznie się wyziębia. I to z łazienki, która (zawsze tak zakładałem) powinna być najcieplejszym miejscem w domu. W kuchni, przedpokoju oraz łazience znajdują się kratki wywiewne (przekrój otworów to 20x10 [cm]). Do tego szczelne okna, szczelne drzwi, a w drzwiach łazienkowych wywiewy u dołu drzwi i szczelina przy podłodze dla lepszej cyrkulacji powietrza. W łazience znajduje się kocioł dwufunkcyjny z otwartą komorą spalania. Budynek nie jest dodatkowo ocieplany. Grzejnik znajduje się tuż pod oknem. Obok okna piec gazowy z odprowadzeniem spalin kanałem kominowym. Problem w tym, że kratka wywiewna w łazience zaciąga powietrze. Mam wrażenie, że im szczelniej jest w łazience, tym mocniej to powietrze zaciąga. Z tym, że nie ma różnicy czy kocioł w tym czasie pracuje (nie ma różnicy czy w ogóle jest włączony i na jakiej funkcji: ogrzewanie tylko wody/pełne ogrzewanie etc.), czy też nie. Nie ma również różnicy czy na dworze jest zimno, czy gorąco jak cholera. Z kratki po prostu zaciąga powietrze z zewnątrz. Wydaje mi się, że obrazem mojej sytuacji jest rysunek Pana Adama z popsutą wentylacją grawitacyjną z początku tego wątku: do znalezienia tutaj Jak rozumiem, najprostszym sposobem jest stworzenie osobnego otworu nawiewnego (o wielkości dopasowanej do użytkowanego pieca i wielkości pomieszczenia)? Jednak czy w dalszym ciągu nie będzie to praktycznie taka sama sytuacja? Zimne powietrze będzie zaciągane z dworu, ale inną drogą niż dotychczas. Czy istnieje sposób ograniczenia wpływu 'zimnego powietrza' do mieszkania przy jednoczesnym zachowaniu poprawności wentylacji? Oraz czy nawiewnik na oknie mógłby pomóc w usunięciu problemu? Naprawdę uciążliwa staje się konieczność ogrzewania nawet bez sezonu grzewczego. Co śmieszniejsze, w bardzo małym mieszkaniu. Pozdrawiam Marcin