Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Poza

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    20
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Poza

  1. Każdy patrzy na to przez pryzmat swojej sytuacji. Podjęliśmy się budowy samodzielnie na zasadzie ile zrobimy, to zrobimy, najwyżej ktoś dokończy. Teraz robimy elewację. Do tej pory "kupiliśmy" tylko usługę tynkowania i wylewek (bo strasznie długo by nam zeszło samym), ogrzewania, a przy okazji wod-kan (bo podłogówka, trochę się obawialiśmy nieszczelności, a poza tym zależało nam na gwarancji - mamy PC), montażu okien, drzwi i bramy garażowej - podobnie kwestia gwarancji. Zaoszczędziliśmy lekko licząc 100 000 zł. Dom ma blisko 240 m2 pow. całkowitej i dwa stropy monolityczne. Mimo to budowa domu trwa 19 miesięcy, ale faktycznie mąż pracuje na niej nie dłużej niż 14 miesięcy. W między czasie wracał chwilowo do swojej pracy. Pomaga teść i tata no i oczywiście ja - żona "żadnej pracy się nie boję". Logistyka, zaopatrzenie w materiały budowlane i jedzenie, pilnowanie kasy, dokumentacji, projektu, kredytu, pozwoleń, zezwoleń, sprzątanie i lekkie prace budowlane - na mojej głowie. Budowanie - na męża głowie. Nie było szans żeby mąż zarobił 7 000 zł miesięcznie na rękę. A tyle "zarobił" na budowie u nas. I tak nie wprowadziłabym się do niewysezonowanego budynku, który powstał w ciągu ostatnich 12 miesięcy. A poza tym stosowaliśmy przerwy technologiczne, np. pomiędzy laniem płyty a murowaniem, tynkowaniem i wylewkami, a ociepleniem. U nas więc zero strat. Tyle, że muszę tyrać na dwie raty kredytowe - na mieszkanie i dom. Ale przede wszystkim wiem że mamy zrobione wszystko tak jak trzeba. Mogliśmy świadomie dokonać wyboru użytych technologi i materiałów. Mogliśmy dostrzec błędy ekip od płyty fundamentowej, od dachu i elewacji. Nie spełnili naszych oczekiwań . Ale dzięki temu, że robiliśmy wiele sami, potrafiliśmy odpowiedni wcześnie zareagować. Ale to już temat na osobny wątek. Dzieci bez ojca. U nas też z tym nie było problemu. Każdy wolny czas spędzam z dziećmi na działce, dzieci mają tam już od dawna plac zabaw, a przy niektórych pracach nawet nam pomagały. Nikt tak nie wiąże zbrojenia jak siedmiolatka. Oczywiście w granicach rozsądku, na dach jej nie wpuściliśmy. Syn z uporem maniaka przekopuje górę piachu po raz ósmy. Dostał swój zestaw narzędzi i jest najszczęśliwszym i najbrudniejszym dzieckiem na świecie. Teraz ostatni etap - wykończeniówka. Mamy na to całą zimę, bo budynek będzie ocieplony, a wkrótce włączamy ogrzewanie. Wczoraj robiłam rozeznanie w cenach domów deweloperskich. Wydałam na swój dom tyle ile musiałabym zapłacić za dom deweloperski w takim samym stanie zaawansowania prac, tyle, że prawie dwa razy mniejszy, na dwa razy mniejszej działce. O materiałach i standardzie wykonania nie wspomnę. Więc się opłaca. Pozdrawiam wszystkich samorobów.
  2. Widziałam kunę na strychu w domu rodziców. Tylko nie wiem co tam robiła, bo oni wogóle nie mają ocieplonego dachu... Ani pianki, ani wełny, owiec też nie hodowali. Szczęśliwi z nich ludzie. Ocieplili sobie strop. Niniejszym stwierdzam, po przeczytaniu kilkudziesięciu ostatnich stron watku, iż najlepiej i przy okazji najtaniej jest nie ocieplać dachu. Zdjęcie powyżej oddaje wszystko.
  3. Myślałam że Kingspan ma tylko płyty dachowe (na zew.). Ale już sobie znalazłam. Pewnie drogie. Ktoś z Was to może juz ma? Ale mnie skieruje na jakąś dyspute o tym?
  4. Mam strych, który zamierzam użytkować nie tylko jako "graciarnię". Zamierzam wrzucić tam wszystko co brudzi i mnie wnerwia; perkusję, sztalugi z farbami i stół do piłkarzyków;). Dach postanowiłam ocieplić wełną skalną ISOROCK. Mimo przewertowania forum i wielu przeciwników zostaje wełna. Musze ją czymś zabezpieczyć, zasłonić. Pierwsze skojarzenie folia paroizolacyjna. I tak miało być, wydawało się proste i tanie. Ale wyczytałam że ta wełna nie wymaga takiej folii, óźniej wynalazłam folie aktywne, folie z alu, itp. I znowu utknęłam w miejscu. Nie mam zamiaru montowac żadnych płyt KG czy OSB. Znacie jakiś inny sposób zabezpieczenia wełny. Nie mam komina, więc nie będę miała mozliwości wentylowania strychu. Mam tam jedno okno elewacyjne z mikrowentylacją i 2 dachowe. W lecie więc teoretycznie nie ma problemu z wentylacją, alew lecie nie będzie używany, zimą bedzie i wtedy może byc problem. Strych ma jakies 100 m2 i ponad 2 m wys. w najwyższym punkcie. Strop będzie ocieplony- jeszcze nie wiem jak. Małżonek aktualnie walczy o wyciągnięcie na strych rurki z ogrzewaniem, żeby sobie mógł ew. zamontowac grzejnik. Nie ma jakiś płyt, które mogłabym zamontować zamiast drugiej warstwy wełny (na krokwiach), a które z drugiej strony tworzyły by jakąś formę wykonczenia? Sama zwykła folia paroizolacyjna, gdyby przyjąć że to ona będzie wykończeniem strychu, będzie mnie kosztowała ponad 700 zł. Hm?
  5. Budujący domy dzielą się na dwie grupy: szczęśliwych i nieszczęśliwych. Szczęsliwi to Ci którzy na budowę przyjeżdżają w niedzielę po obiedzie, żeby pokazać rodzinie i znajomym postępy na budowie. Nieszczęśliwi, to tacy którzy nie dość, że często bywają na budowie, to jeszcze sami dowożą materiały, orientują się w projekcie i bezszczelnie interesują się zadając wiecznie upierdliwe pytanie: dlaczego? A juz najbardziej nieszczęśliwi są ci, którzy potrafią dodawać, mnożyć, dzielić i obsługiwać poziomnicę tudziez łatę i do tego kumają pitagorasa.
  6. Zamówiłam dobrze , mimo, iż gość z tartaku na pożegnanie stwierdził, że baby nie powinny się do budowy wtrącać. Chyba nie czyta forum. Kierownik odebrał, jest konstruktorem, wrzucił dane do kompa, przeliczył coś, zrobił jakiś model, cokolwiek to znaczy i odebrał. Tylko mój mąż nie może tego do dzisiejszego dnia przeżyć...
  7. Ja dałam ogłoszenie w necie, zgłosiło się z 20 osób. Po pierwszej rozmowie odsiałam tych którzy musieli, że chodzi o płytę na ławach, zostało 2. Jeden odpadł bo za bardzo cwaniakował, wszystko wiedział, wszystko był super, luz i spoko. Spotkałam się z ostatnim który mi został. Po pół godzinnej rozmowie, kiedy chciał mi zrobić płytę za 60 000 zł, na styropianie, podbudowa w moim zakresie, zbrojenie z siatki zgrzewanej, nie miałam już nikogo... Myślę, że dobra ekipa, która zna się na fundamentach tradycyjnych + projekt płyty wraz z łopatologicznym projektem wykonawczym + dobry kierownik budowy (czyli taki, który pojawia się na placu budowy) + inwestor, który zna idee płyty i codziennie po pracy ma czas podjechać na budowę i punkt po punkcie sprawdzić co zrobili = sukces. U mnie autorem projektu płyty był kierownik budowy, bo jest konstruktorem. Ale i tak sam siebie sprawdzał na miejscu.
  8. Jasne perm, tylko ja przez pół rok próbowałam zdobyć na ten temat jakies sensowne informacje i zazwyczaj słyszałam, że nie - bez żadnych argumentów, nie bo nie. Dzisiaj infona ten temat - choćby na forum jest o niebo więcej niż rok temu.
  9. Płakac mi sie chcę, jak widzę te zdjęcia. Ja to się cieszę, że moi mają wogóle piłę łańcuchowa, oni gotowi byli ręczną jechać. Jak zrobili konstrukcję - dach dwuspadowy , to im 2 krokwie zostały. Zamiast się przyznać do błędu i upewnić, że mimo wszystko ten dach 'wytrzyma", stwierdzili, że to dobrze, bo zaoszczedzili mi 2 krokwie i bede sobie mogła je gdzies wykorzystać. Tylko gdzie? Może ktos potrzebuje?
  10. Jest jeden plus rozkopania całej działki - rozwiązany został problem chwastów panoszących się w miejscu przyszłego trawnika.
  11. Jeszcze w czerwcu ruszylismy z tematem pompy ciepła. Ostatecznie wybrana została IVT. W lipcu zakopaliśmy dolne źródło - 600 mb rury, która o zgrozo!, ma ogrzać nasz dom. Zdjęcia gdzies są, ale zanim się odnajda może troche minąc. Póki co znalazłam zdjęcia wyrównanej działki po zakopaniu rur...
  12. Ekipie podziękowawszy, powrócilismy do tematu murowania. Po dwóch tygodniach dokładnego analizowania błędów, czyt. niezgodności z projektem, poczynionych przy robieniu stropu, ekipa moja prywatna w składzie: mąż i teść przystąpiła do murowania piętra. Oficjalnie jest to poddasze użytkowe, w praktyce pełnoprawne piętro.
  13. Daliśmy naszej płycie czas. grzecznie odczekaliśmy 3 tygodnie i zaczęlismy zwozić keramzyt, cement, piasek, betoniarkę. Wytyczyliśmy ściany, położyliśmy izolację poziomą i w oczekiwaniu na ekipę zaczeliśmy murować. Ekipa nie przyjechała do dnia dziesiejszego. Ani pierwsza, ani druga, ani trzecia. A my dotarliśmy z murami do stropu. Przy okazji powiekszając 'trochą" jedno z okien tarasowych. Do stropu przyszła ekipa. Niestety. Ale ten temat przemilczę. Do ponad trzech tygodniach nerwów strop powstał. Dokładnie 2 miesiące po zalaniu płyty, zalaliśmy strop. Jest jaki jest - trudno, ale jest. I kolejna wiecha.
  14. A ja myślałam, że u mnie byli geniusze, ale widzę że są "lepsi" od moich. U mnie obyło się bez rozbiórki.
  15. Pewnie są sposoby, żeby zrobic płytę też w twoim projekcie. Masz chyba projekt domu z wizją. Może da się go jeszcze "wyrównac" do jednego poziomu. Ja zrobiłam płytę i dzisiaj widząc budowy znajomych i mając porównanie z kosztami i ilością prac związanych z hydroizolacją, zrobiłabym jeszcze raz. Nie daj sobie wmówic, że to głupi pomysł, że drogo, że nie potrzebnie wydane pieniądze...
  16. Dzięki temu, że projektowanie i formalności trwały dość długo, mieliśmy czas (którego od wbicia pierwszej łopaty już nie mamy) na przewertowanie internetu w poszukiwaniu rozwiązań. Jednym z podstawowych była płyta fundamentowa zamiast tradycyjnych ław. Ponieważ projekt tego nie przewidywał (mieliśmy już zapłaconą konstrukcję) zrobiliśmy projekt zamienny na fundament. Dostałam namiar na świetnego - jak się później okazało, konstruktora, który - jak jeden z nielicznych - wiedział o co chodzi. Zaprojektował nam płytę dokładnie tłumacząc dlaczego tak a nie inaczej. Później został też naszym kierownikiem budowy. Nawiasem mówiąc do dnia dzisiejszego jestem zadowolona jedynie z: architekta, kierownika budowy, montażystów okien. Reszta póki co klapa... Ale do tematu - płyta. Zaczęliśmy szukać firmy, która chociaż raz zrobiła płytę. Znalazłam bez problemu kilka firm, ale przedstawiony przez nich kosztorys powalił mnie na łopatki. Postanowiliśmy zrobić płytę sami. W efekcie płyta kosztowała nas 30 000 zł, a nie 60 000 zł. Praktycznie nie musieliśmy kopać, wyrównaliśmy tylko teren. Wytyczyliśmy płytę i dokoła płyty wkopaliśmy pionowo styrodur 10 cm i drenaż zasypany żwirem. Potem ułożyliśmy "murek" ze styroduru też 10 cm. Podbudowę zrobiliśmy nie z piasku, ale z tzw. wysiewki, ubija się ją genialnie. Dalej ubijareczka z wypożyczalni na dobę (załatwiła nam od razu problem zjazdu). Potem kanalizacja - tu pojawił się problem, kiedy po ułożeniu całości zorientowałam się że rury się składa na odwrót. Na to warstwa styroduru 10 cm, 2 warstwy folii budowlanej i zbrojenie. Wcześniej najbardziej przerażająca rzecz w budowie domu - zbrojenie. Dzisiaj z perspektywy płyty i dwóch stropów - banalnie prosta rzecz dla kogoś kto ma projekt i potrafi myśleć. Zbrojenie zrobiliśmy górne i dolne - ściśle wg projektu, pręty fi 12. Po 2 tygodniach wiązania - chyba jeszcze żadne zbrojenie nie zostało tak dokładnie i idealnie związane, pompa i 4 betoniarki c 20/25. Grubość płyty 25 cm. Płyta wystaje poza mur zew. ok. 5 cm. I tak 2 czerwca pojawiła się pierwsza wiecha, wbita przez naszego wybawcę Pana Leszka, który przybył nam na pomoc, gdyż jako jedyny z całej naszej ekipy widział wcześniej pompę i beton :).
  17. Zaprojektowanie domu i załatwienie pozwolenia zajęło nam blisko rok czasu. Zdecydowanie dłużej projektowanie niż formalności. Wiedzieliśmy mniej więcej czego chcemy, ale nie znalazłam projektu, który by spełniał nasze oczekiwania. A przerabianie projektu gotowego kosztowałoby nas tyle, co zaprojektowanie od nowa. Projekt wykonała pracownia Nastański Tomiczek. Założenia były proste: dom ma być wygodny (nawet jeśli będzie duży), w miarę możliwości energooszczędny i nowoczesny (inny niż wszystkie). Poza tym: bez skosów na poddaszu, z garażem dwustanowiskowym, gabinetem z osobnym wejściem, narożnymi oknami, dużym strychem i garderobami w każdej sypialni, widokiem z kuchni na furtkę i bramę i z możliwością zrobienia w przyszłości ogrodu zimowego. Po opróżnieniu kilku butelek wódki udało się połączyć nasze oczekiwania, zasady fizyki i wielkość działki. Dom ma 240 m2 powierzchni całkowitej, działka 14 ar, ale dzięki temu że jest dłuuuuga i wąska, udało się (mimo znacznej odległości domu od granicy) pozostawić bardzo dużo miejsca na ogród - warzywny i owocowy też.
  18. Witam. Kłócicie się cudnie, czytam Was od jakiegoś czasu i dalej nie wiem co zrobić. Zaczynamy budowę domu. Projekt jest. Założenia są proste. Dom ma być wygodny i tani w utrzymaniu. Ale też nie zamierzam wydać miliona na jego budowę. Ba, nawet połowy miliona. Pierwsza decyzja praktycznie podjęta - płyta fundamentowa zamiast fundamentu. Druga dotycząca rodzaju i "grubości" izolacji niestety nie. Trzecia dotyczy systemu grzewczego. Odrzuciliśmy piece na węgiel, groszek i itp. Na placu boju został piec gazowy dwufunkcyjny lub PC gruntowa, poziomy wymiennik (duża działka plus przydomowa oczyszczalnia z rozsączaniem w okolicach wymiennika . Jeśli PC to wogóle nie robimy instalacji gazowej i kominów. Zawsze to parę groszy w kieszeni. Rekuperacji powoli się "uczymy" żeby ją zrobić sami, bo ceną są kosmiczne. Nie będzie żadnego kominka, ogrzewanie podłogowe w całym domu z podziałem na "strefy". Dom parterowy z poddaszem (praktycznie bez skosów ), dwust. garaż, wydzielona część biurowa, pow. całkowita (porażająca dla mnie, ale mniej się nie dało) - 242,52 m2, 6 osób do CWU. A bo zapomniałam PC ma też obsługiwać CWU. Solary dopuszczam, jako uzupełnienie, choć nie jestem przekonana, czy to ma sens. I co wy na to? Podejrzewam że teraz zaczną się starcia dwóch obozów. U nas ścierają się dwie wizje: zainwestować w budowę domu megaenergooszczędnego (czyt. grubsza ściana, grubsza izolacja) z kotłem gazowym czy albo zrobić nasze minimum (płyta fundamentowa plus styropian w wylewce, ceramika 25 cm plus wełna 15 cm, dach dwuwarstwowo wełna, w sumie min. 30 cm) i zainwestować w PC.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...