Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

ATomek73

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    5
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez ATomek73

  1. @ redpradnik - Twój optymizm jest zaraźliwy, przez chwilę zrobiło mi się lepiej. Niestety, ten stan nieco minął, gdy zacząłem szacować czas potrzebny do demontażu/zabezpieczenia/wywiezienia: drzwi, futryn, paneli, mebli, ... @ JAGODY - daj znać po Nowym Roku czy wskórałeś coś u wykonawcy Ja niestety nikogo za mordę wziąć nie mogę, więc pewnie się wezmę za młot... Tymczasem życzę wszystkim Wesołych Świąt! (mimo niewesołej sytuacji)
  2. Obciążenie chudziaka (po związaniu z pianobetonem) rzeczywiście do mnie przemawia A co do izolacji pionowej fundamentów - z zewnątrz mam dysperbit (dość niski poziom wód gruntowych, podłoże piaszczyste). Myślisz że nawiercenie kilku otworów znacząco wpłynie na stopień izolacji fundamentów? To może wystarczy po robocie ponowie zabezpieczyć? Jaką przewidujesz szerokość i głębokość otworów do wpuszczania betonu wg Twojej metody? Mnie też wycena Ureteka nieco osłabiła (70 tys...)
  3. Szukając rozwiązań mojego problemu zadzwoniłem tam dzisiaj. Technologia jest zupełnie inna od oferowanej przez Uretek (co zrozumiałe - tu pianobeton, tam żywica) W skrócie: - są z Wielkopolski, ale ich mobilne ekipy działają w całym kraju - naprawa mojego przypadku miałaby polegać na wprowadzeniu pod chudziak tego pianobetonu - wykonują to poprzez nawiercenie otworów w fundamentach z zewnątrz budynku (jak dobrze zapamiętałem ok. 6 cm średnicy) i tymi otworami wtłaczają odpowiednią ilość substancji (co znaczy "odpowiednią ilość"? prawdopodobnie dotąd, aż wylezie otworem z drugiej strony budynku/pomieszczenia) - w przeciwieństwie do technologii stosowanej przez Uretek, wtłaczany pianobeton nie podniesie posadzki do poziomu pierwotnego (przed osiadaniem), ma natomiast zatrzymać dalsze osiadanie - do określenia zakresu prac należy wykonać coś w rodzaju odkrywki (żeby przekonać się co tam tak naprawdę się dzieje). Wierci się otwór i wprowadza sondę (tu przyznam że nie dopytałem, czy oni to robią - padło stwierdzenie "trzeba wykonać"; jak będę zgłębiał temat to napisze na forum) Cenowo wygląda to tak (za ich stroną): Cena jest ustalana każdorazowo indywidualnie i waha się w granicach 230 - 270 zł/m3, wraz z kosztami zabudowy, zależnie od miejscowej ceny zapraw, ilości i gęstości PB. W każdym przypadku dolicza się koszt dojazdu zestawu produkcyjnego do placu budowy w wysokości 3,40 zł/km. Na razie ciężko mi oszacować koszty, bo nie mam bladego pojęcia ile tam tego towaru wejdzie... Dzięki za namiar, zobaczymy co dalej. PS. Jak się wygoogluje pianobeton, to laik może się co nieco zorientować. A może ktoś z tego forum już to przerabiał?
  4. Dzięki za odpowiedź! Mniej-więcej wiem, gdzie przebiega kanalizacja (była w tym chudziaku), a jesli chodzi o instalacje C.O., wody, centr. odkurzania to robiłem zdjęcia. Jeszcze dwa pytania, jeśli pozwolisz: czy u Ciebie robili taką inspekcję kamerą (lub innym urządzeniem)? I drugie: czy (jeśli to był Uretek) cena oscylowała w okolicy 500 zł/m2? (ja jeszcze czekam na odpowiedź, wysłałem zgłoszenie za pomocą formularza ze strony) Edit: właśnie dostałem odpowiedź, z której wynika że: "zakres cenowy naszych prac podniesienia podłóg, który kształtuje się w okolicach 500-700 PLN/m2" No to mam teraz zagwozdkę... :bash: ... "na szczęście" i tak nie mam jeszcze takiej kasy! pzdr, A'T.
  5. Witam Towarzyszy Niedoli... (to mój pierwszy post) Na początek - dzięki za rady zawarte w tym wątku. Dzięki Wam zamówiłem wizytę Ureteka (czekam na odzew). A musiałem, bo mam niemal identyczne objawy, z którymi zetknął się Darek49: - podłogi opadające (głównie) przy zewnętrznych krawędziach (od 3mm do 3,5 cm). - łączna powierzchnia pomieszczeń, w których "to się dzieje" - ok. 100 m2 - jedna ścianka działowa (z gazobetonu, dostawiona "na życzenie", na chudziaku) ma wiele poziomych pęknięć, właściwie to już szczelin (na wylot) - oczywiści siada też kominek z płaszczem wodnym, powoli demolując obudowę z kamienia... Krótki opis przypadku: - dom (parterowy, bez piwnic) kupiliśmy w stanie surowym otwartym - stał ok. 6 lat, bo się nie mogli dogadać inwestor/wykonawca/dłużnicy itp - miał wylany chudziak, pod którym, jak przypuszczam, zamiast zagęszczonego piachu są puszki, butelki i worki po cemencie (tak, wiem - to są moje przypuszczenia, bo nie robiłem odkrywki, ale dowiedziałem się, że ten dom stawiali partacze, więc prawdopodobnie zamiast zagęścić podłoże, wywalili tam cały syf z budowy) - rzeczoznawca, u którego zamówiliśmy ekspertyzę stanu budynku, sprawdził stan ogólny, więźbę, odkopał fundamenty, ale nie zająknął się nt. chudziaka. Również późniejsi wykonawcy - hydraulik, murarze, tynkarze, posadzkarze i inni "-arze" nie napomknęli nawet słowem typu: "Panie, a sprawdzałeś pan, co jest pod spodem?". Zresztą nawet ich nie winię, 3 lata temu to i tak cud był, że glazury nie układał u mnie np. weterynarz... Każdy robił "swoje" i jazda. - osiadanie zaczęło się ok. rok po zamieszkaniu (mieszkamy równo 2 lata) - największy "postęp" był, gdy na sąsiedniej posesji zagęszczali grunt pod kostkę - w łazience siadło w ciągu tygodnia o centymetr Początkowo łudziłem się, że to może styropian. Albo że się ten cholerny chudziak w końcu zatrzyma, a ja zrobię wylewkę samopoziomującą, ale kto mi da gwarancję, że znów się nie opuści? Wizja zrywania wszystkiego (podłogi, instalacje...) "do zera" wywołuje u mnie chęć do emigracji. Przytaczane przez Was ceny usług Ureteka są jak dla mnie mordercze, ale przynajmniej "szybko i bezboleśnie" Darek49 - czy od czasu wykonania iniekcji zauważyłeś coś istotnego dla takich jak ja? pzdr, A'T.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...