Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

amade

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    16
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez amade

  1. Widzę że jak na każdym inym forum tematycznym, sami filozofowie. Jak by nie było można odpowiedzieć na proste pytanie-jakim przewodem poprowadzić 12v na odległośc 100m, żeby urzadzenie pobierające 0.5A działało.
  2. Niestety nie jestem nowym elektrykiem ani nawet starym, ale pomysł z eksperymentem był OK. Pożyczyłem od sasiadów przedłuzacze, razem byłe tego 6 po 25m. 4 były o przekroju 2x1,5 jeden 2x1 i jeden ogrodniczy 2x0,75. Już przewodu z domu do budynku gospodarczego 4x2,5 o 15m nie liczę. Po połączeniu wszystkiego od najgrubszego do najcieńszego ,podłaczyłem po kolei co miałem i zmierzyłem napięcia przy pracy bez obciążenia i z obciążeniem. Napięcie wejsciowe do połaczonej lini przedłużaczy 242v. Wiertarka 750w 239v i 235v , Piła łańcuchowa 2000w 230v i 219v , najmocniejsze obciążenie rozdrabniacz do gałęzi 2400w i tu już duży spadek pod obciążeniem nawet do 210v. Z ciekawości podłączyłem wyjście z zasilacza do laptopa 19,4v i na końcu było również 19,4. Niestety nie miałem co podłaczyć na końcu żeby sprawdzić jak spadnie. Do tego wszystkiego dodam, że te przedłużki były w opłakanym stanie, aż dziwne że wogóle działały. Choć nie jestem elektrykiem to moje najgrubsze są w dobrej kondycji. Zeby uspokoić Kolegów, to jeżeli dojdzie do realizacji pomysłu, to pociągne osobne przewody dla pastucha i do kosiarki. Niestety nie mam możliwości podciągnięcia wysokiego napięcia z pastucha z pod domu. Urządzenia działały, choć zauważyłem, że trzeba zwracać uwagę na obciążenie i nie cisnąć na żywca. Tyle dzisiaj więcej wiem. A nie wiem, czy 2,5mm zastosować czy może wystarczy 1,5. Zasilacz najprawdopodobnie będzie z mozliwością regulacji napięcia to chyba będzie można zniwelować ew. spadek ? Chyba że się mylę. Wszystkich rozumów nie pozjadałem:no: Jeszcze sprawdzę czy zadziała B10 i B6.
  3. Dzieki za odpowiedż. O pomyłce raczej nie ma mowy. Aby wyłączyć pastucha muszę to zrobić w domu i iśc na działkę również odłaczyć. By właczyć 220 muszę wrócić do domu i to zrobić. Zadnych przełączników tylko gniazda i wtyki. Zasilacza nie chcę na działce, bo wtedy cały czas miałbym wysokie napięcie na przewodach, a tego ze względów bezpieczeństwa nie chcę. Różnie może się zdarzyć. Co do przekroju przewodu to początkowo myślałem o 2,5mm,ale biorąc pod uwagę tę odległośc to chyba 4mm. Tak na marginesie to koło domu używałem przedłużaczy koło 50m do zasilania rozdrabniacza 2200w, przy czym nawet nie rozwijałem całego z bębna, co powinienem zrobić-cewka-i nawet nic się złego nie działo. Ktoś pisał na forum o zasilaniu betoniarki takim przekrojem jak Kolega wspomina, i przy znacznie większej długości. Chodzi mi o to czy kosiarka 800w ma szanse się kręcić na takich przewodach. Nad zabezpieczeniami pomyślę.
  4. Dzień dobry Szanownym Kolegom. Proszę o poradę znawców elektryki- chciałem zabezpieczyc kawałek działki przed sarnami. Pastuch elektryczny może zdać egzamin jak mówią rolnicy z okolic. Mam dwie opcje zasilania urządzenia-akumulator lub zasilacz sieciowy 12v. Pierwsza niby najprostsza, choć koszt takiego aku nie mały. Druga to podciągnięcie zasilania 12v z domu. I tu mam dylemat bo nie wiem jakim przewodem mógłbym to zrobić. Urządzenie pobiera 500mA 12v .Myślalem o wykorzystaniu rury do nawadniania jako osłony pojedynczych przewodów, wkopanej przy podmórówkach ogrodzenia-najbezpieczniejsze miejsce. Problem jest taki, że to jest 100m. Trochę poczytałem o spadkach napięcia i podobnych utrudnianiach i już nic nie wiem. Może to się wydawać nie najlepszym pomysłem, ale tak pomyślałem, że gdybym miał podciągnięte przewody, to po odłaczeniu zasilania pastucha mógłbym podłączyć zasilanie z sieci i zasilać kosiarkę. My tu mamy ponad 240v w gniazdkach. Generalnie przewodami płynęłoby tylko 12v, lub wyższe,uwzględniając spadek napięcia na przewodach ,a napięcie sieciowe tylko sporadycznie. I tu moja prośba o poradę jakim przekrojem przewodów-najmniejszym-mógłbym to zrobić. Jeżeli opcja z przewodami wyjdzie trochę drożej, to gdyby mogła na nich pracować kosiarka, to może być. Dzięki za wszelkie porady:yes:
  5. Trochę przemyslałem temat. I najwazniejsza rzecz to dobre przygotowanie podłoza-czym zagruntować czy tez zabezpieczyc przed wodą? Folia w płynie,masa hydroizolacyjna dwuskładnikowa czy też jeszcze coś innego? Tak bym mógł na to położyć styropian- niektóre wynalazki reagują z nim. Myślę zrobić to tak-na dobrze przygotowane podoże dam EPS150 lub 200 10cm na kleju do płyt-cos w rodzaju pianki montażowej-na to płyty OSB też klejone, warstwa folii dobrej jakości, na to papa. O wykończeniu pomyśli sie w przyszłości. Podobne rozwiązanie widziałem w jednym z numerów Muratora tylko tam była wełna zamiest styropianu. Na dzień dzisiejszy bardzo potrzebuje rady o przygotowanie podłoża, bo wybór jest ogromny ale dobrze wybrać ogromnie trudno jak sie nie ma z tym na codzień do czynienia.
  6. Do środka. Na termoizolację to tylko styrodur chyba wchodzi w rachubę bo najtwardszy. Pare lat temu była izilacja 5cm styropianu i 5-6cm wylewki, ale to była porażka, jak popękał beton styropian zawilgotniał. Jeszcze została tylko papa i ten szajsowaty lepik na gorąco. I to jeszcze muszę usunąć. Przed zimą chciałbym chociaż dobrze zaizolować beton przed wodą i ew. przykryć płytami 5cm no i przykryć może folią.
  7. Witam. Może ktoś mi doradzi jak ocieplić płytę tarasowa nad pokojem. I nie jest to prosta sprawa. Podstawowe ograniczenie to maksymalna wysokośc całego ew. systemu to 12cm- ograniczeniem są drzwi balkonowe. Gdzieś na forum spotkałem sie z pomysłami docieplenia sufitów od spodu, przy braku ocieplenia dachu i stropu nad pomieszczeniami. Czy takie ocieplenie od spodu nie spowoduje dodatkowych problemów? Myślałem również nad stopniowym zrobieniem izolacji-np.1m od drzwi lub mniej te powiedzmy 12 cm, a dalej więcej. No mam kłopot, bo to dobudowany pokój z wszelkimi błędami a w zimie to masakra.Płyta ma powierzchnię 4x6m, częściowo zadaszona. Był też pomysł by zamiast wylewki i płytek zastosować drewno, są różne wynalazki tarasowe. Każda rada na wagę złota
  8. zioleks- Mój kocioł to SAS NWT 29kW. Powierzchnia ogrzewana to ok. 220m2, w tym poddasze z największa wysokością ok 5m.Od lat palę orzechem z Piasta.Boki wyłożyłem cegłą na wysokość szerkości trzech cegieł. Dolny kanał też zaślepiłem-od rusztu do dolnej krawędzi pierwszej przegrody, a przestrzeń między tymi cegłami a drugą przegrodą zasypałem popiołem dla uszczelnienia. Teraz zachęcony wynikami, wymienię zniszczone cegły-prawie rok je maltretowałem tym nieekonomicznym paleniem-i dołożę jeszcze do wysokości drzwiczek zasypowych. Zastanawiam się jeszcze nad dołożeniem deflektora z szamotu, może jeszcze lepiej by się dopalały gazy. bystrych- Gdyby nie strach przed tym kotłem, to już dawno bym tak palił. Pierwsze to to, że przy poprzednim piecu, notorycznie mi gotowali wodę, a przy tym efekt był taki, ze w całym domu dudniało.A piecyk był o połowe mniejszy. Drugie to to, że nowy piec potrafił nieraz tak fuknąć, że mi serce stawało.No ale było minęło. Teraz mam inny mały,nie mały problem. Mianowicie "fachowcy" postawili mi piec kuchenny.A właściwie mamci bo chciała.Nie powiem, zawsze był taki w kuchni, no ale przyszła nowoczesność i się porozbierało. Ludzie, takiego barachła moje oczy nie widziały-pożeracz opału, ile by nie wsadził w momencie znika a a blachy to do połowy tylko zagrzane, nie mówiąc już o kaflach, ledwo letnie. Zobaczyłem u znajomej na wsi piec,też z kafli tylko w konstrukcji z kątownika. Taki zamierzam zrobić, po rozebraniu obecnego. Nawet nie będe pisał jak grzeje. Chciałem zasięgnąć rady, skoro temat o efektywnym paleniu, czy ktoś ma jakieś doświadczenia lub patenty z takimi piecami. Mało kto dziś jeszcze używa takich kuchni ale ja jestem zwolennikiem.
  9. Cześć Palacze. Po baaardzo długim okresie, kiedy przerobiłem swojego Sasa, zacząłem palić od góry-no brak mi słów. Względem tego co było wcześniej to niebo a ziemia. Pierwsze to to, że dzięki temu tematowi skusiłem sie na przeróbki- wywaliłem dmuchawę,zamontowałem kierownicę powietrza z klapką w drzwiczkach zasypowych zamontowałem miarkownik i dorobiłem dodatkowa klapę do niego z boku pieca, bo na drzwiczkach popielnikowych nie dałem rady. Trochę zmniejszyłem komorę zasypową, bo za duża moc kotła-taką mi "fachowcy" doradzali-szamotką po bokach. I tak miałem obawy na początku, bo nieźle się rozpędzał po rozpaleniu. I dalej paliłem tradycyjnie.Ale jak po kolejnej regulacji miarkownika cała komora była jak kożuchem wyłożona, a z komina zobaczyłem spierniczający węgiel, powiedziałem dość. Popróbowałem palenia kroczącego, i sie okazało, ze to jest to.A przy okazji znalazłem pod klapa kawałek gąbki i ona była przyczyną rozpędzania sie pieca. Nie pozostało nic innego jak zapalić od góry. Ze ja się tak długo mordowałem z tradycyjnym paleniem to mnie szlag trafia. Komora bialutka, zero dymu, mniej popiołu, no i nie muszę co chwilę ganiać do kotłowni. Temperatura stoi jak drut. No jestem taki hepi, że brak mi słów. A byłem już na etapie rozmyślań nad nowym piecem z podajnikiem. Największe podziękowanie dla Last Rico za przekazywana wiedzę.
  10. amade

    Samodzielne wiercenie studni

    Gdybym miał motywacje, to już dawno bym skończył-po co to robisz, narobisz sie, nie szkoda ci sił, taki upał, tak zimno....moja kochana mamcia tak ma -ciągła troska. A ja po prostu chcę wody, do podlewania i w upały do ochłody. I trochę sie obawiam większych kamieni w tej glinie. Gdybym wiedział jak głęboko jeszcze to było by znacznie łatwiej- cel na horyzoncie. Jak się urobię, to wiem, ze jeszcze żyję, bo wszystko boli. Skoro innym się udało to czemu nie mnie. Trochę przydatnej wiedzy w różnych dziedzinach na tym forum znalazłem, i tej również. A już tyle razy się sparzyłem na fachowcach, że wolę być zły na siebie niż na innych .
  11. amade

    Samodzielne wiercenie studni

    Witam zakręconych na wiercenie studni. Przeczytałem w sieci i tutaj tyle opini, że gdybym wcześniej nie zaczął, to bym się nie brał za ten majdan. A tak zabrałem się w ciemno i serce mnie nie boli, ze się nie da. Całkowicie rozumiem studniarzy, każdy Słodowy to mniejszy zarobek. Ale ja tak mam, co dam radę, robię sam. Z tego co miałem zrobiłem wiertło i i przedłużki. Osłonę zrobiłem z kanalizacyjnej 160. Dwa pierwsze metry na sucho bez osłony wiertłem 180, do pierwszej wody. Wsadziłem rure, zmniejszyłem wiertło do 145 i dalej w dół.Prostą szlamówą do 4-4,5m. Ucieszyłem się gdy pojawiła sie glina-można było użyć wiertła. Zszedłem na 7m, z przystankami na kamyczki po drodze, no i stanąłem-coś twardego na dnie. Jak się uda przebić to super, jak nie to wiercę obok. Rury obcinałem z kołnierza z uszczelką i kleiłem klejem do PCV. Woda cały czas jest na 2m, ale to gruntowa. Zależy mi drugiej warstwie, choć nie mam pojęcia na jakiej głębokości może być. Czekam aż mróz zelżeje i jadę z koksem dalej. Byle bym się do piekła zamiast do wody nie dowiercił
  12. Kolejna mała przeróbka mojego SASa za mną-dorobiłem KPW z rury fi38x3.I jakby mniej się kopci.I nie fuka jak otwieram drzwiczki.Dzisiaj dopasowałem na sucho cegły do paleniska, które po zamontowaniu ich powinno mieć wymiary szer.34 dł. górą 37 a dołem 48cm. (układ pieca taki jak w poście 193 na 10 str.)Wys. komory 45cm.No i zatkanie przelotu jak na tym rys.Nie wiem tylko co zrobić z powstała wnęką z tyłu paleniska pod pierwszym wiszącym wymiennikiem.I co najważniejsze uszczelnienie czopucha!Przy uszczelnianiu wyczystki zauważyłem szczelinę prawie pól cm na całej szerokości czopucha!Wiadomo, że to połączenie pracuje pod wpływem temp. i dotychczasowe uszczelnienie się wykruszyło.Silikon wysokotemp. załatwi sprawę.Cegły chcę wyłożyć do dolnej części górnych drzwiczek.Co zrobić z ruchomym rusztem-zdemontować czy zostawić?-przy górnym paleniu. Jakieś sugestie Panowie?
  13. djibiza Ja zacząłbym od najprostszego-trochę oliwki na sworznie,przepatrzeć czy coś nie ociera ew.przypiłować.Jak klapa za ciężka,dorobiłbym nową,lżejsza.W mojej przeróbce użyłem za grubej blachy,mimo ze miarkownik działa ale widzę,że może mieć za ciężko.W instrukcjach podają,że mają udźwig do 1kg, ale max.obciążenie może skrócić żywotnośc.Takie mam skromne zdanie
  14. Z tą ekologią to lekka przesada,zależy mi na dobrym paleniu.Zmęczyło mnie tłumaczenie ludziskom żeby nie palić plastików ale co tam.Sasiedzi palą tylko węglem ale czasem mam wrażenie że jakieś stare gumniaki znalazły się w piecach.Po wczorajszym paleniu węglem dziś to co zobaczyłem wew.pieca przyprawiło mnie o mdłości.Jeszcze takich farfocli wiszących nie widziałem jak żyję.Wiem skąd-nie mam jeszcze PW.Ale pomimo tego,zauważyłem,że mam więcej ciepła niż z dmuchawą.Po jakiego grzyba dają to do pieców nie miałowych,znajomy też wyłaczył wiatrak ale na miarkownik nie dał sie namówić.Parę kawałków drewna i małe wiadereczko węgla pali się -a właściwie kisi-3godz.Z dmuchawą po 2 lekki żarek pozostawał.Wiatraki na pola do wytwarzania prądu a nie do pieców:) Żebym tylko to PW a najlepiej KPW jeszcze rozpracował to będzie miodzio.
  15. Pytam o cegłę bo dostałem taką.Nie wiem jak się nazywa ten materiał ale wygląda jak szamot tylko cięższa i ponoć odporniejsza na temp.Chcę zmniejszyć komorę bo za duży piec kupiłem,parę lat temu.Z wyliczeń taki miał być ale okazało się,że jest za duży.Nie bardzo mogę nad nim zapanować.Jak zaczęła nawalać dmuchawa dorobiłem drzwiczki na miarkownik.Z tym też nie do końca jeszcze się uporałem-nie wiem jakie przełożenie dźwigni zrobić-dł. ramiona miarkownika a dł.ramiona drzwiczek.Kierownicę myślałem i zrobię tylko jaki przekrój wylotowy zastosować?Strasznie mnie boli ten czarny od zew. komin, i ten czarny dym.Nie zwracałem na to uwagi puki nie zacząłem czytać na ten temat.
  16. Witam. Zmuszony jestem do małej modernizacji pieca,mam SASa NWT.Wyrzuciłem dmuchawę,zamontowałem miarkownik.Chcę teraz wyłożyć komorę spalania cegłą,żeby ją zmniejszyć,Nie mam szamotowej tylko tą drugą,podobną tylko cięższą,to chyba kamionka taka do pieców przemysłowych.Nada się do tego celu?Jeszcze PW zastosować ale nie wiem w jaki sposób.Na razie piec kopci aż miło ,jak bym opony palił.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...