Witam. Pomieszczenie w starym budynku, gdzieś może z lat 50. Zauważyłem dziwny, chemiczny zapach. Silny, przenikający wszystko. Do tego stopnia, że po dosłownie minucie, całe ubranie jest minimum do dłuższego wietrzenia. Zapach kojarzy mi się z wonią podkładów kolejowych. W części pomieszczenia jest drewniana podłoga, w związku z czym zacząłem podejrzewać xylamit. Podłoga usunięta jakiś tydzień temu, łącznie z czymś przypominającym ziemię, co znajdowała się pod nią. Pod tym jakiś taki goły beton. Mam wrażenie, że zapach nawet się zwiększył, co by oznaczało, że może siedzi w tym betonie pod podłogą?
Po około tygodniu wykonałem ozonowanie. 4 przemysłowe ozonatory pracujące przez 10 godzin. Minął dosłownie 1 dzień i poszedłem sprawdzić jak to wygląda. W tej chwili jest może 10% tego co było. Nie mogę traktować tego w kategoriach sukcesu, bo pewnie z czasem będzie wracało. Myślę o powtórzeniu ozonowania gdzieś tak za tydzień. Sens niewielki ale też nie mam już nic do stracenia.
Muszę w tym momencie powiedzieć, pewnie jak wszyscy, że wolałbym w to nie wkładać dużych środków. Wynajmuję to od firmy, która od problemu postanowiła umyć ręce. W związku z tym mam ochotę wysłać im wypowiedzenie. Z drugiej strony, to pomieszczenie jest mi potrzebne. Znalezienie czegoś w okolicy graniczy z cudem.
Jest jakakolwiek nadzieja? Jakieś specjalistyczne farby, które cokolwiek zablokują? Troszkę poszukałem i te "grunty odcinające" są też kosmicznie drogie. To jest pomieszczenie 50 metrów, czyli spora powierzchnia do malowania. Jakiś sposób żeby znaleźć co może być głównym źródłem?