Witam, chciałam was prosić o poradę. Mój drewniany płot (nieszlifowane świerkowe sztachety) był konserwowany 30 lat temu przed montażem poprzez kąpiel w preparacie własnego pomysłu (w tamtych czasach nie było preparatów, a jak były to cena była zaporowa...). Praparat zawierał ropę, terpentynę, i kilka innych substancji, których już nie pamiętam. Impregnacja wystarczyła na 10-15 lat. Potem co jakiś czas płot był malowany, ale teraz już nie pamiętam czym. W chwili obecnej płot jest miejscami zazieleniony. 3 lata temu malowałam najgorszy odcinek Drewnochronem (właściwie nie malowałam, a nasączałam...). Sprzedawca zapewniał, że glony po malowaniu umrą. Początkowo płot wyglądał ładnie (drewnochron był barwiący). Niestety po 2 tygodniach od malowania zielone zaczęło znów wychodzić. Dziś sztachety są od północy całe zielone
Teraz nadszedł już czas malowania całego istniejącego płotu, a ja po próbie sprzed 3 lat zraziłam się do Drewnochronu.
1. Czym według was pomalować płot żeby pozbyć się istniejących już glonów na kilka lat? Co je może uśmiercić?
2. Fajnie by było aby wystarczyło jedno solidne malowanie, bo do malowania jest około 400 sztachet
3. Kolor obojętny, ale dobrze by było aby spłowiały płot "dostał" jakiś ciemny brąz.
Myślałam o 2 rzeczach: pierwsza to impregnat do drewnianych podkładów kolejowych. jednakże obawiam się że smród będzie przez wiele miesięcy nie do wytrzymania. Druga opcja - impregnat do gontów. Ale tego tematu jeszcze nie ruszyłam.
Będę wdzięczna za poradę, pozdrawiam.