Witam, calkiem przypadkowo dotarlam do tego forum. Jestem hodowca hovcinskich. W tym roku nasza sunia doczekala sie pierwszych dzieci, ktore juz teraz maja swoich nowych panciow. Czytajac nie moge uwierzyc, ze i tutaj zainstalowala sie dyskusja nt. A.P . Usmiecham sie rowniez, kiedy czytam o kilkunastoletnim doswiadczeniu w hodowaniu hovow u niespelna 25 - letniej dziewczyny. Bingo-ada, niestety nie masz racji piszac, ze A.P. nie ma zadnych udzialow w sprzedazy psow tej rasy. Moja sunia jest kupiona od niej i w momencie kiedy odmowilam jej pomocy w kryciu, reklamie i sprzedazy stalam sie wrogiem nr I. A moja hodowla najslabszym ogniwem. Szykanowana,osaczana, wytknieto wszystkie "wady" psa, ktorym byla kryta sunia bronilam sie jak potrafilam. W stresie pewnie nieudolnie, ale w pewnym momencie zaczela dotykac moich najblizszych, nie miala juz argumentow. Nie smie uzyc argumentow, ktorymi zabija niewinnych, mianowicie, ze moje psy sa agresywne, bo mogloby to oznaczac, ze to po jej psach ta agresja. Totez milczy na ten temat. W jej wypowiedziach, a znane sa mi nie tylko pisemne, jest nadmiar hipokryzji. Ale do rzeczy, bo to najwazniejsze, co chce napisac: hovek pisal juz o tym, ze jej sunia pochodzi z miotu, w ktorym wystapila grozna choroba powodujaca zgon szczeniat. Hodowczyni z tej hodowli wystapila z apelem do A.P. aby w zadnym wypadku nie kryla Dottir. Dottir zyje, mam nadzieje, ze w zdrowiu, ale rozmnazajac ja A.P. naraza wszystkich przyszlych wlascicieli jej dzieci na wiele smutnych chwil. Przemyslcie to panstwo. Tak jak wiekszosc zrzeszona w Klubie, jestem oczywiscie dosc porzadnie porozniona z A.P. Moge nie wygladac wiarygodnie, ale mowi sie o tym nawet w RZV(niemiecki klub hova). Zapytajcie samego zrodla, czyli A.P. , mam nadzieje, ze chociaz powie o tym co stalo sie z reszta rodzenstwa Dottir. Ciekawe zreszta, co powie. K.M.