Stanowczo odradzam płyt indukcyjne firmy Amica. Bo to niebezpieczny szajs przez który może popalić wszystko w domu. Mówię to nie dlatego że mam ślepą nienawiść do któregokolwie producenta tylko wiem to z doświadczenia i niestety smutnego. Półtora roku temu zakupiłem płytę indukcyjną firmy Amica. Model Amica PB*4VI508 FTB wtedy wydawał się nie najgorszy. Miał wszystko co wówczas było na płytach raczej lepszych i kosztował też około 1400 zl. Płyta została zabudowana przez doświadczoną firmę która to robi na terenie Łódzkiego nie jeden rok. Podłączył to uprawniony elektryk. Ale pu kilku miesiącać zaczęła zachowywać się dziwnie. Po postawieniu garnka nie zawsze się dała uruchomić. Paliło się swiatełko i regulacja mocy ale nie grzało np. Myślałem że to może kwestia garnków bo z z tymi garnkami raz działała a raz nie. Garnki sprawdzałem i magnezik pod spodem przyciągał się. Ale nic. Kupieł nowe Zelmera. Które napewno na indukcję się nadawały. Niby problem pawie zniknął. Prawie zawsze wszystko działało. Wiec korzystaliśmy dalej ale raczej sporadycznie. Zaznaczam że nie gotujemy codziennie bo poprostu z żoną nie mamy na to czasu.Jemy w dzień w pracy a wieczorem u teściowej;-) A wiec dalej koszystając z płyty zauważyłem że chyba nierówno grzeje. Tak jakby impulsami. I to tylko na małym poziomie mocy. Wyczytałem w instrukcji ze to normalne. No to dobra najwazniejsze ze działa i gotuje. Czasami rano podgrzewałem jakies parówki sobie na śniadanie albo gotowałem jajka itd. Minęło półtora roku i zdarzyła się tragedia. Było zwarcie w samej płycie. I to wtedy kiedy nikogo nie było w domu. Zwarcie międzyfazowe. Spaliła się połowa sprzętu w domu łącznie z lodówką, piecem gazowym Viessmana, ogrzewaniem podłogowym i jeszcze kilka drobnych sprzętów. Straty podliczyłem na około 20 tys pln. Zgłosiłem to do Amici. Za 3 dni pojawili się panowie którzy od wejścia nawet nie zaglądając co się stało powiedzieli że odrzucają gwarancję ponieważ płyta jest źle zabudowana. Okazało sie ze powina być dla tej płyty specjalna wentylacja w szafce czyli otwory pod szafką w listwię oraz szpara centymetr pod blatem zeby powietrze mogło sobie cyrkulować. Powiedzielie ze zagotowała się elektronika napewno ale otwierać nie będa bo to itak moja wina. KRew mnie zalała. Przez ten gówniany sprzęt z którego prawie nie korzystałem spaliło się wszystko w domu. Dobrze ze sam dom się nie zjarał. A oni nawet nie chcieli zajrzeć do środka zeby się upewnić co się stało. Zgłosiłem ten problem do firmy która ją zabudowała ale zrobili wielkie oczy bo u innych producentów takiego sprzętu nie ma takich wymagań a zabudowa itak miała nieszczelne szuflady z odstepami po kilka mm miedzy nimi. Przy czym gorna szuflada ze sztuczcami była dośc gleboka i miała pod płytą z 10 cm głębokości. Nie zauważyłem też zeby coś się w niej nagrzewało ale Pan z serwisu powiedział że wystarczy zeby troche sie nagrzała i wtedy czuła elektronika w srodku poprostu sie pali i robi zwarcie. Ja pytam jak takie urządzenia są dopuszczane do obrotu kiedy przy sporadycznym gotowanie to szlag trafia!? Kto teraz za to zapłaci. Szykuję sie do rzeczoznawcy po opinię techniczna i chyba dalej do Sądu. SPRZET AMICA TO SZAJS SERWIS TO AROGANCKA BANDA SZUKAJACA PRETEKSTU ZEBY NIE NAPRAWIAC SPRZETU. JESTEM PEWIEN ZE JAK SIE DOWIEDZIELI ILE SPRZETU SIE U MNIE POPALIŁO TO POSTANOWILI MNIE OLAC ZEBY UNIKNAC ODPOWIEDZIALNOŚCI. Pozdrawiam wszystkich wielbicieli firmy Amica.