Witam!
W zeszłym roku, na części powierzchni podłogi, odkleił i wybrzuszył się finiszparkiet. Tydzień temu fachowiec zaczął remont i pojawiły się u mnie pewne wątpliwości, gdyż prace przez owego Pana wykonywane są nie w pełni zgodne z informacjami jakie znalazłem na forum. Ponieważ parkiet odkleił się tylko w pewnej części, zależało nam na tym aby nie zdejmować go całego (czyli dodatkowych 100 m2). Prace dotychczas wykonane to zdjęcie odklejonego parkietu i dwukrotne przemalowanie powierzchni gruntem. Tylko czy to w ogóle ma jakiś sens? Dopiero wczoraj wróciłem do domu i miałem okazję przyjrzeć się postępowi prac. Stary klej nie został odklejony ani z podłogi ani z parkietu. Wcześniej nie zaglądałem na forum ale z tego co na szybko wyczytałem to rozumiem, że tak naprawdę jedyną słuszną drogą do prawidłowego remontu powinno być jednak zdjęcie całego parkietu i wylanie nowego podkładu po zdarciu starego? Czy jest jakaś szansa, żeby prace wykonywane przez fachowca przyniosły oczekiwane rezultaty? Jutro będę się z nim widział - z tego co mi wiadomo to zamierza po zbadaniu wilgotności zacząć przyklejać parkiet... Poniżej zdjęcia z remontu. Będę wdzięczny za porady!
Pozdrawiam,
Pysiok