Witam! Czy mam prawo żądać pokrycia kosztów naprawy ogrodzenia zniszczonego przez drzewo sąsiadów? Czy muszę zostawić uszkodzone ogrodzenie do czasu rozprawy w sądzie? Czy wystarczą zdjęcia uszkodzonego ogrodzenia? Czy muszę mieć opinię rzeczoznawcy? 1. Ogrodzenie stoi w całości po naszej stronie granicy ,gdyż sąsiad ,,dba" o każdy centymetr swojej posesji. 2. Ogrodzenie postawione na nasz koszt. 3. Drzewo ,które zwaliło się na nasze ogrodzenie było spróchniałe, robiło za ,,pergolę" pod powój . Łysy pień gruszy od kilku lat. 4. Ogrodzenie jest z paneli z drutu , panel jest wygięty, poodpryskiwał ocynk, pod ciężarem pnia panel pociągną skrajny słupek , który także się wygiął i obluzował. 5. Sąsiad twierdzi ,że można to wyprostować, po opinii majstra ,który stawiał ogrodzenie (rok temu) panel i słupek do wymiany , gdyż wszystko się rusza, a ogrodzenie będzie rdzewieć i nie da się tego tak wyprostować by wyglądało jak nowe . 6. Koszt wymiany ogrodzenia to 650zł materiał + robocizna . Wycena zrobiona przez dwóch niezależnych majstrów :/ w sumie identyczna. I mam dodatkowe pytanie czy skoro płot stoi w całości na mojej stronie , sąsiad może do niego coś czepiać? Bo twierdzi ,że ogrodzenie jest wspólne w użytkowaniu, tylko ,że nie stoi po granicy i nie dołożył się do niego ani złotówki :/ czyli jest moją własnością raczej ? a słupki graniczne pozakopywał , żeby nie było widać jak dokładnie leci granica :/ Może ktoś naświetlić jak to od strony prawnej wygląda