WItam. Klej jakiego użyłeś wymaga co najmniej 2-3 tygodni na to żeby wyparowała z niego całkowicie woda i dopiero po tym okresie nabiera on docelowych właściwości deklarowanych przez producenta. Ty po 3 dniach od obłożenia obudowy i napaleniu w kominku zagotowałeś najnormalniej w świecie wodę pozostałą jeszce w kleju tam, gdzie okładzina nagrzała się z obydwu stron najbardziej - czyli zaraz nad częścią paleniskową wkładu. Od wewnątrz kominka bynajmniej też Cię od tego nie ochroniła wełna ze sreberkiem. Jak byś ją zdjął to zobaczył byś też przy okazji poprzypalaną tekturę na płycie GK. ALe o tym to osobne tematy są na FM. Jeszcze jedo - masz źle wykonany kominek. Owory wlotowe i wyotowe są około 4-5 razy za małe niż powinny być. Będziesz "kisił" w nim powietrze o temperaturach sięgających 150-250 stopni i skutecznie utleniał (przypalał) tym samym oraz wdychał przez wiele lat użytkowania kominka klej z taśmy łaczącej izolację wełniana, klej z samej wełny, tekturę z płyt GK i gips, kóry będzie się lasował pomału. Pozdraiwam. Jeśli chodzi o otwory może nie będzie tak źle z tym "kiszeniem" gdyż w czopie kominka są wstawione trzy rury elastyczne 100mm które rozprowadzają ciepłe na trzy pokoje na górze ok trzech metrów każda . Chciałem bardziej by ciepło szło na górę Pozdrawiam