Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

mauec

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    8
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez mauec

  1. Wszystko wskazuje na to, że - tak jak piszesz - w tej sytuacji bez prawnika się nie obejdzie. Na innym forum znalazłem, że taki nieskończony ping-pong między UM a SKO jest możliwy (żeby nie powiedzieć nadużywany przez urzędników ze względu na wygodę) i praktycznie jedyny sposób na jego przerwanie to skarga w sądzie. Polskie prawo działa w ten sposób, że trzeba mocno zawalczyć o swoje bo inaczej, zgodnie z prawem, można wpaść w studnię bez dna... Co do potencjalnego odszkodowania to nie wiem czy są możliwości, ale wniosek jest taki, że trzeba się odwoływać i skarżyć kogo się da. Dla zainteresowanych szczegółami: https://forumprawne.org/postepowanie-administracyjne/504256-jak-odwolac-sie-od-decyzji-administracyjnej-poradnik.html#post2914134 https://forumprawne.org/sady-administracyjne/517022-jak-wyegzekwowac-wyrok-wsa-od-urzedu-zyskac-prawo-do-odszkodowania-poradnik.html
  2. No właśnie skarga na przewlekłość postępowania kłóci mi się z samą ideą - załatwianie wszystkiego z prawnikiem, pójście do sądu i wygranie sprawy, czekanie na uprawomocnienie i późniejsze rozpatrzenie sprawy przez SKO/UM spowoduje jeszcze większe wydłużenie wszystkiego o prawie rok (przy założeniu że sąd będzie po mojej stronie)... Dlatego zastanawiam się co można by zrobić żeby przyspieszyć sprawę a nie znów się odwoływać w nieskończoność i brnąć w ten żmudny system urzędniczo-administracyjny
  3. Jeśli wprowadzą strefy prawdopodobnie legalizacja czegokolwiek może już nie być możliwa (chyba). A jak mam włożyć w budowę kilkaset tysięcy zł to wolałbym nie ryzykować potencjalnej rozbiórki albo braku możliwości zamieszkania. Zaznaczam że nie mam niestety żadnych znajomości w urzędach a jak widać w tym kraju to chyba istotne...
  4. Witam Forumowiczów, Jestem już mocno zirytowany urzędniczymi przepychankami związanymi z warunkami zabudowy o które się staram i nie wiem co mogę więcej zrobić niż tylko przyglądać się temu absurdowi przez kolejne miesiące - a sprawa toczy się już 4 lata. Innymi słowy, zastanawiam się w jaki sposób mogę walczyć o swoje racje inaczej niż tylko przez odwoływanie się od niezgodnych z prawem decyzji UM. Oto skrócony opis mojej sytuacji: mam działkę na osiedlu domów jednorodzinnych w pobliżu lotniska (na ten moment nie ma tam żadnych stref ograniczonego użytkowania etc.) i nie ma w tym rejonie MPZP wystąpiłem do UM o Warunki Zabudowy których UM nie wydał (niby wszystko pasuje pod kątem budowy, ale że jest nadmierny hałas) odwołałem się od decyzji UM do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które tylko częściowo uchyliło decyzję UM (w efekcie ciągle nie dostałem WZ) zaskarżyłem decyzję SKO w WSA, Sąd przychylił się do mojego stanowiska, że jeśli byłby hałas to należy wprowadzić strefy/przesiedlić ludzi a jak ich nie ma to powinienem móc tam się wybudować (tak jak setki domów w okolicy), sprawa trafiła z powrotem do SKO SKO stosując się do wyroku WSA stwierdziło że sprawę musi ponownie rozpatrzyć UM UM rozpatrzył sprawę negatywnie (nie wydał WZ - ze względu na hałas!), nie zastosował się do wytycznych z wyroku WSA ani SKO odwołałem się do SKO, które uchyliło decyzję UM w całości twierdząc że jest absurdalna, która znowu trafiła do UM do ponownego rozpatrzenia UM ponownie rozpatrzył sprawę negatywnie (nie wydał WZ - ze względu na hałas!) powołując się na analogiczne argumenty jak poprzednio odwołałem się do SKO, które uchyliło decyzję UM w całości, która znowu trafi do UM do ponownego rozpatrzenia. SKO podkreśla jedynie że UM nie stosuje się do wyroku WSA, zakrawa o łamanie konstytucji (wolność dysponowania swoim mieniem jeśli nie narusza to prawa) i ogólnie narusza prawo administracyjne (nie wydaje WZ ale też nie podaje przepisów z którymi byłyby one niezgodne). Jeszcze przez miesiąc mogę zaskarżyć tę decyzję w WSA. W telegraficznym skrócie można by to streścić tak: UM -> SKO -> WSA -> SKO -> UM -> SKO -> UM -> SKO -> UM lub WSA Czekam na WZ juz kilka lat a sprawa rozwleka się w nieskończoność przez to że UM narusza prawo, używa absurdalnych argumentów, nie stosuje się do wyroku sądu a najgorsze jest to, że nikt za to nie ponosi żadnych konsekwencji. Domyślam się że UM gra na zwłokę i urzędnicy mają powiedziane że nie mogą wydawać WZ w tym rejonie i pewnie przygotowują coś co zablokuje możliwość budowy - np. wprowadzą strefy. Jak wnioskuję pewnie chodzi o to że boją się wypłacania potencjalnych odszkodowań za uciążliwość lotniska więc nie chcą żeby ktokolwiek jeszcze się wybudował na istniejącym osiedlu. Mimo wszystko chciałbym znaleźć sposób na przyspieszenie całej procedury bo ręce mi już opadają... Oto moje pytania/tematy do dyskusji: Czy opłaca się zaskarżyć w WSA ostatnią decyzję SKO licząc że teraz wyrok np. będzie nakazywał wydania WZ przez SKO? Czy da się w mojej sytuacji jakkolwiek przyspieszyć wydanie WZ? Irytuje mnie bezkarność błędów urzędniczych - czy jest sens osobno zaskarżyć UM albo indywidualnego urzędnika odpowiedzialnego za sprawę o działanie niezgodne z prawem? Jeśli teoretycznie w przyszłości zostaną wprowadzone strefy ograniczonego użytkowania (zanim zacznę się budować), które zablokują możliwość budowy to może powinienem zbierać jakieś dowody na to że przez niezgodne z prawem działanie UM i rozwlekanie sprawy nie mogłem się wybudować? Pytanie jakie (może dotychczasowe odwołania wystarczą?) i czy jest szansa żeby wyciągnąć z tego tytułu konsekwencje względem UM?
  5. Dzięki, właśnie takich informacji potrzebowałem
  6. Hej, Na terenie na którym znajduje się moja działka nie ma planu zagospodarowania więc wystąpiłem o warunki zabudowy do UM, na które dostałem decyzję odmowną (podwyższony poziom hałasu ze względu na pobliskie lotnisko). Odwołałem się od tej decyzji w Kolegium Odwoławczym, jednak i tam poparli decyzję UM. Dlatego też stoję przed możliwością zaskarżenia decyzji w Sądzie Administracyjnym. Zastanawiam się czy walka o WZ ma sens w świetle nowego prawa budowlanego - może warto poczekać aż nowe prawo wejdzie w życie i wtedy spróbować od nowa? Czy nawet gdybym wygrał sprawę w Sądzie a nowe prawo weszłoby w życie to czy moje WZ na cokolwiek się przydadzą (skoro były załatwiane wg starego prawa)? Proszę o poradę bo sam już tego nie ogarniam...
  7. Hej, Na terenie na którym znajduje się moja działka nie ma planu zagospodarowania więc wystąpiłem o warunki zabudowy do UM, na które dostałem decyzję odmowną (podwyższony poziom hałasu ze względu na pobliskie lotnisko). Odwołałem się od tej decyzji w Kolegium Odwoławczym, jednak i tam poparli decyzję UM. Dlatego też stoję przed możliwością zaskarżenia decyzji w Sądzie Administracyjnym. Zastanawiam się czy walka o WZ ma sens w świetle nowego prawa budowlanego - może warto poczekać aż nowe prawo wejdzie w życie i wtedy spróbować od nowa? Czy nawet gdybym wygrał sprawę w Sądzie a nowe prawo weszłoby w życie to czy moje WZ na cokolwiek się przydadzą (skoro były załatwiane wg starego prawa)? Proszę o poradę bo sam już tego nie ogarniam...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...