Przejąłem ostatnio mieszkanie z kominkiem, wkład w zabudowie. Palić drewnem to pali, ale nie ma wlotu na zimne powietrze, wylot gorącego powietrza jest mały, a 20 letniej wełny wpakowali tam tyle, że nie ma miejsca na przepływ powietrza. Do tego wygląda na to że komin łapie zimno, bo jest zbudowany przy ścianie zewnętrznej (pewnie też słabo zaizolowanej) i czasami ciągnie z niego z zewnątrz zimnem do pokoju. Więc jak już robie remont, to myślałem żeby obudowę rozwalić i pozbyć się wkładu. Inaczej musiałbym kupić pewnie nowoczesny wkład i porządnie obudować żeby to działało. Zamiast tego kupic jakiś 4 kW biokominek do powieszenia na ścianie. Mam ogrzewanie gazowe, więc ten czy ten kominek używałbym najbardziej do dogrzania pokoju dziennego 40 m2 w razie jakiejś katastrofy z gazem. Fakt jest że mam darmowe suche drewno od rodziców, ale przyszłościowo i zdrowotnie (mam 1 roczne dziecko) nie lepiej iść w tym wypadku w biokominek? Dzięki za opinie!