Wim że tak jest najkorzystniej . Rozumiem jak to powinno działać. Tak jak działa jest całkiem dobrze a moj problem to to że chcę po prostu dołożyć trochę zbędnego opału. Automatyka w podajniku sama podpali włożone drewno i nie muszę się tym zajmować. Mieszkam na żuławach więc mam sporo wierzby do cięcia co rok. Dodatkowo ciągle dostaję stare palety. Żal że to leży i się nie spala powoduje że szukam możliwości. Chciałem się tylko upewnić że, to co wymyśliłem da radę działać. A dokładnie czy zdąży odebrać ciepło z pieca. Aspekt ekonomiczny też się liczy ale, ale nie to jest celem działania. Kwestia czy będę mógł rano jak odpalę samochód zasypać kocioł drzewem i pojechać sobie bez obawy. Na tym najbardziej mi zależy. I jeżeli okaże się że maszyna chodzi godzinę dwie trzy z dołożonego wsadu to będzie sukces. Biorąc pod uwagę tylko takie założenia, koncept ma szansę powodzenia??