Witam Panów Mam problem z moim piecem i może ktoś podpowie co i jak. Otóż Sztoker 25 kupiony 3 lata temu. W pierwszym roku opał jakieś 27MJ piec palił idealnie ,niemal zero popiołu i sadzy. Kolejny rok już chyba inny opał ale kto to wie,zaczęły się problemy, albo były spieki,smoła i sadza przy polskim węglu albo ogromne ilości sadzy przy czeskim. Zaznaczam,że producent zaleca węgiel 31.2. Teraz kupiłem prestige classic niby 31.2 (i faktycznie miękki) spiekalność ponoć zero. Sadzy mało,ale węgiel się zlepia i to tak mocno,że kolejne porcje pchane przez ślimaka zamiast przepychać popiół to powodują górkę przy wyjściu ze ślimaka unosząc deflektor. Na wyjściu komory spalania zaczyna się robić klucha popiołu,która nie chce wylecieć. Zaznaczam też,że popiół się nie zapada. Ustawienia pieca próbowałem różne, nawet dmuchawę zrzuciłem do 40% i nic (piec nie mógł się dogrzać). Już mnie trafia z tym węglem,bo jak nie jedno to drugie,czeski przynajmniej miał normalny popiół i się nie zlepiał ale ten ogrom sadzy powodował to, że musiałem czyścić piec każdego dnia (zbierać puch sadzy). Piec ma podajnik rynnowy, w retorcie ten węgiel classic spala się bardzo dobrze. Poradźcie coś bo za każdym razem wychodzi, że polski węgiel do bani jest. Dodam jeszcze, że piec normalnie chodzi na ok 40-55%, ustawienia jakie miałem to podawanie 12s przerwa 60,teraz mam podawanie 17 przerwa 60 ale też bez różnicy