Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

ReyesDeEuropa

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    6
  • Rejestracja

O ReyesDeEuropa

  • Urodziny 06.02.1992

Informacje osobiste

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Mój klub zainteresowań
    Budowa - wymiana doświadczeń

Dane osobowe

  • Miejscowość
    Głowno
  • Kod pocztowy
    95-015
  • Województwo
    łódzkie

Profil płatny

  • Kategoria
    usługi

ReyesDeEuropa's Achievements

WITAJ, czytaj i pytaj... :)

WITAJ, czytaj i pytaj... :) (1/9)

10

Reputacja

  1. Cześć. W dużej mierze dzięki Waszym radom i sugestiom postanowiłem samodzielnie ocieplić dom. Póki co idzie mi całkiem dobrze Jedną ścianę obłożyłem już całą styropianem. I teraz mam pewne dziwne wątpliwości. Styropian będę kołkował na 100% (dom ma ponad 40 lat, dla świętego spokoju wolę to zakołkować), lecz jedna rzecz nie daje mi spokoju... Chodzi o kołkowanie. Załóżmy, że odstaje mi prawy dolny róg styropianu. Daję tam kołka... I niby wszystko jest ok, jednak przez to, że ten róg "doszedł" do ściany to zarówno na ten róg jak i na płytę która już się przytwierdziła do ściany działają różne siły. Czy przez to, że zakołkuję płytę w narożniku który odstaje, może mi się odkleić pianka która zespala pustak i styropian obok miejsca kołkowania? Pianka (bo kleiłem na piankę) pewnie będzie się musiała na nowo ułożyć... Czy jest to w ogóle możliwe, że się ułoży? Wiadomo jak twarda jest pianka po zastygnięciu i jak ciężko jest z nią cokolwiek zrobić... To samo tyczy się np połówki płyty styropianowej. Na wielu budowach widziałem, że na połówkę płyty dają jeden kołek na środku. Jednak wbicie tego kołka sprawia, że ze wszystkich 4 rogów płyty styropian jest "naciągany" do środka. Jak z tym wszystkim radzi sobie płyta? Czy ona z biegiem czasu "ułoży się na nowo"? Zdaję sobie sprawę z tego, że pytanie może być głupie, jednak nurtuje mnie ono od dłuższego czasu. Tak na chłopski rozum nie mogę tego rozgryźć... Jesli płyta jest już przytwierdzona do ściany to kołki stanowią ingerencję w jej trwałą już strukturę, dlatego też zastanawiam się czy można zaszkodzić styropianowi kołkując go. Oczywiście wiem, że (prawie) wszyscy kołkują, dom stoi 100 lat i nic się z nim nie dzieje. Wiem, wiem... Jednak gdyby znalazła się jakaś tęga głowa i łopatologicznie udzieliła mi odpowiedzi na moje zawiłe i pokręcone pytanie to byłbym wdzięczny.
  2. Witajcie. Jako, że większość z Was pobudowała już swoje domy to liczę na to, że pomożecie mi w moim 'problemie'... Mam do ocieplenia 100m2 ściany. Ściana jest z pustaka żużlowego. Jest prosta, ogromnych ubytków nie ma. Ocieplał będę tradycyjnie z zewnątrz styropianem. Mam jednak problem z wyborem kleju do styropianu. Dość mocno zainteresowałem się klejami w formie pianki, np: http://imged.pl/2951/tytan-eos-klej-pistoletowy-do-styropianu-750ml-2132951.jpg *jest to zdjęcie poglądowe, nie zachwalam ani nie promuję produktów w/w marki, gdyż ich po prostu nie używałem, więc nie mam o nich wyrobionego zdania Wybierając piankę zamiast tradycyjnego kleju dostrzegam kilka istotnych zalet: -styropian przykleję dużo szybciej -styropian przykleję dużo wygodniej (nie muszę dorabiać kleju, styropian z klejem jest lżejszy, wygodniej się go nakłada na ściany) -łatwiej będzie mi w pojedynkę użyć pianki niż tradycyjnego kleju -obciążenie ścian będzie dużo mniejsze niż w przypadku tradycyjnego tynku którego nakłada się na ściany setki kilogramów Trapi mnie jednak jedna wątpliwość... Czy pianka jest równie wytrzymała co zwykły klej? Czy np po dwóch latach wszystko się odklei? I czy łatwo złapać "pion", gdyż pianka pewnie 'pracuje'? "Wadą" jest również cena, gdyż na piankę wydam trochę więcej niż na zwykły klej, ale to jestem w stanie przeboleć. Czy ktoś z Was przyklejał styropian na piankę? Albo macie znajomego który to robił? Chwalą sobie ten sposób czy jednak tradycyjny lepszy? Proszę... pomóżcie.
  3. A co sądzicie o otynkowaniu tej ściany zanim się ją ewentualnie ociepli? Tynk cementowo wapienny powinien ją wzmocnić i poprawić efekt wizualny...
  4. Cześć. Mieszkam w domu (bliźniaku) wybudowanym w 1978r. Ostatnio przyjrzałem się nieco 'bliżej' ścianie zewnętrznej i jej stan wzbudził mój lekki niepokój. W kilku miejscach tynk powoli zaczyna się wykruszać. Nic dziwnego skoro od 78r. ze ścianą nie było robione zupełnie NIC. Mam pytanie do osób które mają o tym pojęcie (ja go nie mam, dlatego założyłem tu konto)... W jakim stanie jest ta ściana? Opłakanym, niezłym, nie najgorszym...? Czy (a jeśli tak to jak?) należy wzmocnić/odnowić tą ścianę "na już"? Jeśli tak to czy wystarczy ją otynkować zwykłym tynkiem cementowo-wapiennym, żeby poprawić jej stan i ją wzmocnić? Myślałem też nad ociepleniem domu. Z racji tego, że mam teraz naprawdę duuużo innych równie ważnych wydatków środki na tę inwestycję będę miał za 2-3 lata. Czy do tego czasu mogę spać spokojnie, wiedząc że ze ścianami nic niepokojącego się nie stanie? Bardzo proszę o Wasze opinie. Za wszystkie z góry dziękuję. Zdjęcia ściany w załącznikach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...