Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Doris 123

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Doris 123

  1. Witajcie W końcu się poddałam z szorowaniem i też złożyłam reklamację. Niestety moje próbki też są znakomite, badania nic nie wykazały jak u pozostałych. Mogę w rekompensacie dostać Magnata ( producent oczywiście Śnieżka!) który likwiduje ten przykry zapach., bo Śnieżka chce mi pomóc mimo , iż to nie ich wina, w problemie jaki mnie dotknął. Cóż za wielkoduszność. Generalnie też próbowałam ww Sanepidzie, próbowałam zdobyć informację w Instytucie Tworzyw i Farb niestety takich rzeczy nie badają. Jutro zdzwonię jeszcze do ITB może wspólnymi siłami coś się wywalczy. Chore jest to państwo, tu można jedynie przez medja faktycznie coś zdziałać, paranoja, ana pozostaje spędzanie niezapomnianych chwil w otoczeniu smrodu. Pozdrawiam
  2. Witam Wyszorowałam ściany sodą oczyszczoną, jednak po tygodniu zapach powrócił, niestety. Chłopak który kładzie mi kostkę, zadzwonił do znajomego malarza( dośś stary malarz), by dowiedzieć się co to może być i jak z tym walczyć i odpowiedz jaką dostałam to uwaga umyć ściany mlekiem 3,2 UHT. Pomyślałam, chłop zwariował. 3 dni chodziłam wokół tego mleka, bo to czyste szaleństwo, ale desperacja w pozbyciu się tego smrodu wzięła górę. Decyzja po dyskusji z mężem - myjemy jak nie pomoże trzeba zerwać sufit i tynk z felernych pomieszczeń. Zakupiłam mleko, gąbeczki kuchenne i ostrą stroną zaczęłam mlekiem szorować farbę. Mocniejsze przyciśnięcie gąbki i kilka powtórzeń w tym samym miejscu powodowało rozpuszczanie farby. Po pierwszym myciu zapach z kociego sika zmienił się na delikatnie pietruszkowy. Po 2 dniach przemyłam wszystko perhydrolem 30%, po kolejnych 2 dniach jeszcze jedno mycie mlekiem. Minęło 1,5 tygodnia od pierwszego mycia, 3 ostatnie dni 27 stopni w domu, gdyż wszystkie okna otwarte by się nagrzało - efekt :nie czuć nic z kocich szczyn! w piątek 20-05-2016 pół nocy spędziłam w drugim pokoju, szorując ściany mlekiem, dziś 23-05-2016 myłam perhydrolem, jutro czyli 24-05-2016 drugie mycie mlekiem się odbędzie, o efektach poinformuję , choć już dziś nie było nic czuć. Ktoś pisał że pomalował śnieżką satynową , ja mam też pomalowany wiatrołap ale u mnie nie śmierdzi, nie śmierdzą też sufity pomalowane śnieżką vernissage, wszystko oprócz tych dwóch pomieszczeń ( tu była śnież a grunt) było zagruntowane gruntem Diall i nie ma felernego zapachu. Czasu trochę od malowania minęło ok 2 miesiące więc myślę żeby już śmierdziało, zapach jest neutralny, tym bardziej że naprawdę nagrzewam wszystko ile się da, a jak wiadomo przy wyższej temperaturze zapach jest intensywniejszy. Nie mam pojęcia czy to mleko pomoże, bo nie wiem czy w tej farbie są bakterie, czy amoniak ( bo taki smród pamiętam z czasów dzieciństwa , gdy babcia koleżanki piekła ciasteczka na amoniaku, były pyszne po kilku godzinach od upieczenia, ale jak je piekła trzeba było uciekać, bo smród kocisz szczyn był nie do wytrzymania ( a to że w farbie jest amoniak by mi pasowało, gdyż amoniak utleniania tlen, a jego temperatura wrzenia zaczyna się od 33 stopni). Znalazłam też w necie sposób na ekologiczna farbę: 20 l wapna dolowanego (czyli wapno palone i 2 lata w dziurze w ziemi "chodowane" w wodzie) 4 kg twarogu chudego 1 kg barwnika (odpornego na wapno) i drugi 20 kg wapna dobrej jakości 7 litrów mleka lub maślanki 5 litrów oleju lnianego lub pokostu woda Coś w tym jest? We Wrocławiu zbudowano most z cementu piasku wapna i kurzych białek i do dziś stoi więc może w białku zwierzęcym jakaś siła jest. Poczekam na do końca tygodnia, bo mam być ciepluteńko i zobaczę czy zapaszek wróci??? Trzymajcie się ciepło
  3. Witam Po miesiącu po malowaniu śnieżką grunt pojawił się ten sam problem co u innych, smród kocich szczyn. Pomalowałam tym gruntem jeden pokój cały ( na wierzch dulux) i w drugim sufit ( wszystkie farby śnieżki) Rzuciłam się do czytania w necie co może powodować ten smród i trafiłam na forum i Wasze informacje. Zakupiłam 5 kg sody oczyszczonej i przystąpiłam do dzieła. Nagrzałam pokój do 22 stopni pozamykałam okna, ciepła woda z soda , dużo sody, ostra gąbka, spryskiwacz z ogrodniczego sklepu i szorowanie, Skończyłam pokój, zapach znikł, po tygodniu wchodzę do domu i znów znajomy smrodek, normalnie zawału prawie dostałam. Biegnę do mojego felernego pokoju, ale tam nic, wiec za smrodkiem na górę a w sypialni, tak sufit daje, że prawie zwymiotowałam. Nie myśląc długo, soda do wody i szoruje. Na drugi dzień przychodzę i kurde śmierdzi dalej, normalnie się popłakałam. I co teraz? Analiza poprzedniej akcji i mało istotny szczegół nie nagrzałam pokoju i okna były otwarte. Grzejniki na full, kominek z nawiewem, grzejnik elektryczny i raz jeszcze ciepła woda z sodą, To było to, sufit zaczął intensywnie wydzielać smrodek. Po wszystkim intensywne wierzenie.Kolejny dzień , wchodzę do domu hura nie śmierdzi i mam nadzieje że nie wróci. Nigdy w życiu żadnej śnieżki!!!!i. Trzy tygodnie nerwów, ostrej łaciny, bezsensownej pracy i wydanych pieniędzy. Pokój już pomalowałam, farbami ze studia Dekoral na bazie Sigmy, używałam ich w innych pomieszczeniach, bo dosyć miałam farb, które na próbnikach są inne niż na ścianie. Oczywiście najpierw test na kawałku ściany, poddanym nagrzaniu Puki co jest ok. Spróbujcie sody zanim tynki zaczniecie skuwać. Dzięki wielkie wszystkim za informacje, jak walczyć z tym smrodem. A tych którzy tę farbę produkują nie powiem za co bym powiesiła. pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...