Witajcie, gościłam dziś pana ze śnieżki, który zjawił się u mnie po złożonej reklamacji. Czy jest na tym forum ktoś z woj. mazowieckiego?, bo pan śnieżka twierdzi, że jak pracuje od trzech lat tak jeszcze nie miał reklamacji typu "farba śmierdzi kocim moczem" z tego rejonu...
Ja mam smród po pomalowaniu satynową śnieżką "rozmowa przyjaciół" , na wcześniejszy kolor (chyba dulux lub dekoral kładziony prawie 10 lat temu) pod spód poszła podkładowa śnieżka. Taka sama podkładowa śnieżka była przez nas użyta w ub. wakacje do malowania innego pokoju, docelowo na wierzch poszedł dulux "garść muszelek" - wtedy nic się nie działo. A teraz gdy pomalowałam sypialnię satynową śnieżką to po dwóch spędzonych tam nocach byłam nieźle podtruta tym kocim szczochem i miałam duszności.. -śmierdzieć zaczęło niemiłosiernie po ok. 7-8 dniach - wcześniej pokój był nieużywany i się wietrzył, lecz jak zrobiło się ciepło to smród się wyraźnie nasilił, a jak próbowałam to wietrzyć to się wręcz potęgował...
Wydało mi się to nienormalne - przecież zawsze po max 3-4 dniach farby nie było już czuc, a tu wręcz odworotnie..., nie czekałam tylko zaczęłam szukać w necie i tak trafiłam na to jak i na inne fora. Nie omieszkałam także kilkakrotnie wyrazić swego niezadowolenia na fb Śnieżki - do czego Was także namawiam - może wtedy zaczną dostrzegać problem i przestać go bagatelizować...
Wracając do problemu u mnie cały długi weekend wszystko zdzieraliśmy (wybrałam opcję mającą na celu wyeliminowanie problemu, a nie tylko " zakrycie " inną warstwą), do starej farby a i tak było jeszcze mocno czuć (potwornie śmierdziały także warstwy zeszlifowanej ze ściany śnieżki i podkładu) . Umyliśmy oskrobane ściany mydłem malarskim - jeszcze czuć. Wtedy wzięłam pod uwagę, co napisała Doris 123, tj. sposób z mlekiem - opędzlowaliśmy nim ściany, a w międzyczasie po telefonie do znajomej chemiczki doszłyśmy do wniosku, że jak to smród pt.'koci szczoch' to pewnikiem amoniak (zasada), a czym go neutralizować? - kwasem (więc mleko jak najbardziej - potwierdził to jeszcze inny malarz; kwasek cytrynowy, czy ocet) - nie bawiłam się w półśrodki: tzn. pierwsze mleko, po nim kwasek cytrynowy, potem vanish ( żeby usunąć tłuszcz z mleka) i dla wszelkiego słuczaju jeszcze runda octem, a potem ceresit CT 17 - w domu waliło kwachem z octu i mlekiem (ale to i tak cudne zapachy w porównaniu do smrodu sików starego niekastrowanego kocura ), ale dziś (zabiegi były w piątek, w sobotę i wczoraj) czuć już było znacznie mniej i oby taki kierunek to przybrało, bo chyba oszaleję, o ile się wcześniej nie zaduszę, gdyby ten szczoch miał znowu zacząć śmierdzieć na taką skalę jak wcześniej.
A teraz reklamacja - już na początku mała wtopa pracowniczki działu reklamacje - gdy powiedziała , że przyśle kuriera aby wziął próbkę farby do zbadania czy nie ma tam bakterii spytałam w co mam jej nalać tej farby (chciała odebrać puszkę z resztą szuwaksu jaki został, ale kategorycznie odmówiłam) - powiedziała, żebym nalała w słoik tylko go wyparzyła przedtem i żeby nie był to słoik po ogórkach kiszonych, bo będzie śmierdział. Spytałam, czy wie jak się pobiera próbki w kierunku szukania bakterii i czy wie ile bakterii mimo wyparzenia jest w takim słoiku - przyznała mi rację, ze powinien być to jałowy pojemnik (choć i tak szczerze wątpię, czy oni to w ogóle badają...). Miałam kupić tej pojemnik w aptece,ale źle sie czułam i w końcu wlałam w mały słoiczek ,ale kurier go nie wziął, bo stwierdził, że muszę zapakować. Ponieważ byłam już u kresu wytrzymałości powiedziałam, żeby go zapakował w tę dehaelowską folię bo mam w domu armagedon i nie znajdę nic na szybko do opakowania - niestety się nie zgodził i zostalam ze swoją próbką w słoiczku, ale od razu sms-em poprosiłam Pana Śnieżkę, żeby przysłał kogoś do wzięcia próbki. Dziś zjawił się pan śnieżka i był bardzo zdziwiony jak mu dałam słoiczek, bo przecież dostał info od koleżanki, że będzie w jałowym pojemniczku - zasugerowałam, żeby się po niego kopsnął do apteki. W międzyczasie musiałam poprawiać protokół reklamacyjny, bo panu się chronologia pomyliła i pisał np. że na odkurzoną ścianę połozyłam grunt śnieżki, potem ją umyłam a potem malowałam snieżką satynową (umyłam i odkurzyłam przed podkładem, ale co tam - kto to będzie czytał, nie?) Więc jak składacie reklamacje to pilnujcie co piszą. Spytałam też czemu badają tylko pod względem bakterii a nie np. źle dobranych i w złych proporcjach składników chemicznych - nie uzyskałam odpowiedzi... Gdy zapytałam czemu nie rozwiązali tehgo problemu przez tyle lat, przecież na forum piszą ludzie zrozpaczeni i często bezsilni - usłyszałam odpowiedź, że on by tak mocno nie wierzył w to co ludzi w necie piszą... . Gdyby ktoś był zainteresowany rozmową mój nr to 668 152 186 (po 16.00). Zdaję sobie sprawę, że wiele ludzi używa tych produktów i jest wszystko ok. Ale przez tyle lat zdarzają się dość często również "kocie siki" i śnieżka ewidentnie zamiata ten problem pod dywan, a tego robić nie powinna i mam nadzieję, że gdy się wszyscy skrzykniemy to im to tak łatwo nie pójdzie. Dobrej nocy w pachnących domach życzę i pozdrawiam